Magowie są inżynierami kultury, bez względu na ich sferę praktyki; “zarządzają mitami” aby kreować wydarzenia. Mityczne koncepcje takie jak życie pozagrobowe i świat duchowy są ich naturalnym i przyjaznym środowiskiem. Wypracowanie relacji z duchami i rozwijanie kontr-mitologii jest czymś racjonalnym i produktywnym.” – JSK, Testament of Cyprian The Mage Vol 2, str. 204

Encyklopedia Goecji (Encyclopedia Goetica) Jake Stratton-Kent’a (JSK) zakończona jest fenomenalnym podwójnym tomem. Jak sam autor napisał, pierwszy tom – The True Grimoire – dostarcza nam mapy goeckiego uniwersum, drugi – podwójny – tom “Geosophia” zabiera nas w olbrzymią podróż w realne terytorium tego uniwersum. Pozwala nam odkryć na nowo dużą część naszych zachodnich korzeni magicznych, starożytnych mitów i legend potrzebnych dla współczesnego odrodzenia “magii przywołań”. Trzeci i ostatni tom, “The Testament of Cyprian The Mage”, przedstawia nam bohatera tej tradycji, trickstera w przebraniu, goetyckiego świętego, który najlepiej ucieleśnia tą chtoniczną tradycję Zachodu, którego mityczna krew zachowuje miriady duchowych głosów, które żyją i rozwijają się w nim.

W pewnym – nie tylko metaforycznym – sensie finałowy podwójny tom napisany przez JSK jest ekspedycją w rodowe więzy krwi tego sławnego czarownika-świętego. Aby to zrobić należy zetknąć się z Cyprianem Magiem. Nie jedynie jako bohaterem polemiki przeciwko ostatnim poganom, ale jako nadal obecnego wewnętrznego kontaktu, potężnego ducha samego w sobie. Cyprian w tym względzie jest dosłownie końcem nici Ariadny zachodniego okultyzmu, tkanej bezwiednie w sukni kościoła Katolickiego. Jest to ta nić, którą JSK chwycił i za którą mistrzowsko podążył – i ta, która prowadzi nas wstecz przez milenia wewnątrz chtonicznych świątyń naszej przeszłości. Podążanie jego książką z głową i sercem jest aktem magii samej w sobie, magii przywołań, magii wskrzeszania umarłych. Czytanie tej książki, przypominanie sobie naszej goetyckiej przeszłości jest aktem nekromancji samym w sobie.

Z czasem, gdy skończymy naszą lekturę, jeśli weźmiemy rodzinną fotografię duchów-przodków, z którymi TOCM pomógł nam się połączyć, zobaczymy ogromną kryptę wypełnioną naszymi bliskimi: najbliżej na przodzie odnajdziemy majestatycznych czterech króli i królowe kierunków świata, zaraz za nimi szereg trzydziestu sześciu duchów dekanatu, za którymi stoi dwadzieścia osiem duchów dworskich. A jeszcze za nimi nadal dostrzeżemy nieco mniej rozpoznawalne twarze: humanoidalne formy, które noszą głowy psów, lwów i smoków. Albo i takie, które nie noszą żadnych, jak starożytny Akephalos pochowany głęboko w naszym rodowodzie.

JSK nazywa te duchy przodków “dramatis personae” goetyckiego mitu. Ale być może powinniśmy znów zacząć myśleć o nich jak o rodzinie? Nie tylko dlatego, bo dokładnie tak hagazussa, dawne Europejskie czarownice myślały o “familliarach”, duchach z którymi utrzymywały długotrwałą relację. Ale dlatego, bo idea “rodziny” przywołuje tak wiele z tego, co zostało utracone w Zachodniej magii przez ostatnie wieki.

Przeprowadźmy mały eksperyment. Pomyśl o swojej rodzinie przez chwilę. Najpewniej będzie to mały krąg najbliższych, z którymi masz kontakt na co dzień. Krąg się rozszerzy, gdy zaczniesz włączać dalszą rodzinę. I naprawdę otwiera się na ogromny ocean życia, gdy pomyślisz o wszystkich zmarłych, którzy szli przed tobą i którzy wciąż są zachowani w twojej krwi. Prawdą jest, że wielu z tych ludzi, o których pomyślałeś wkurza cię równie często, co zadziwia, mogą być w takim samym stopniu obciążeniem jak i źródłem miłości, tak samo bólem jak i wsparciem. A jednak niezależnie od tych słodko-gorzkich powiązań, wszyscy jesteśmy przywiązani do nich na dobre, przez linie, które przebiegają głęboko w opowieści, która nas jednoczy. Oto opowieść naszych przodków i rodziny.

Im głębiej zanurzysz się w tym oceanie członków rodziny – zarówno żywych jak i umarłych – tym mniej z nich będziesz znał z bezpośredniej interakcji. Im bardziej odseparowany jesteś od nich przez czas i przestrzeń, tym bardziej musisz polegać na pomocy innych by utrzymać z nimi kontakt. Zwracasz się do swoich rodziców, by pamiętać o dziadkach, a do nich by usłyszeć echo ich rodziców. W ten sposób ty i twoja rodzina formujecie żywy łańcuch, rozciągający się zarówno w przyszłość jak i przeszłość. Nie poprzez twoją siłę ten łańcuch jest podtrzymywany, ale dzięki woli tych, którzy przyszli przed tobą.

Czytając TOCM, w jasny sposób JSK ponownie łączy nas z tą opalizującą rodziną, na głębokim magicznym poziomie. Zbyt długo duchowe hierarchie były źle rozumiane jako odosobnione siły. Jako sieci interfejsów technicznych, przez które przechodzimy, aby zmaterializować nasze osobiste programy. Coś bardzo magicznego – szamanicznego, mówiąc dokładniej – dzieje się, gdy zaczynamy ponownie myśleć o tych hierarchiach duchowych nie jako starożytnych książkach telefonicznych, ale jako zapomnianym rodzinnym zdjęciu – zapewniając szeroki wachlarz duchów, które kiedyś chodziły pośród nas, teraz rozciągając się coraz dalej i dalej w naszą przeszłość.

Zastąpienie idei “hierarchii” przez “rodzinę” pozwala nam również zobaczyć coś innego: tak jak w naszych rzeczywistych rodzinach, każdy członek hierarchii duchowych jest istotą samą w sobie. Istotą o osobistych motywach – niektóre z nich są stabilne, inne ulotne i chwilowe – ulegają zmianom i ewolucji, tak jak robią to wszystkie indywidualne istoty. Widzisz, kiedy byłeś chłopcem lub dziewczynką w wieku trzynastu lat, miałeś zupełnie inne potrzeby od osoby, którą jesteś dzisiaj. W ten sam sposób duchy umarłych nadal ewoluują: niektóre zamieniają się w demony lub bohaterów, niektóre łączą się z górami lub rzekami, inne wznoszą się wysoko lub schodzą głęboko w subtelnych promieniach, które łączą całe stworzenie.

Nic nie jest stabilne w świecie Cypriana Maga. I właśnie przez tę soczewkę “duchowe hierarchie” dostarczają nie technicznych instrukcji, ale po części dziedziczną, częściowo mityczną orientację. Podobnie jak twarze na wyblakłym zdjęciu rodzinnym, nazwy duchów są tutaj, aby nam przypomnieć: o ryzyku, że mogą zmienić się w nic oprócz martwych imion, chyba że nasze serca i ręce przywołają je z powrotem do codziennego życia. Przecież my – żyjący – jesteśmy jedyną bramą do obecnego świata. Podobnie jak umarli są jedynymi bramami do naszej mitycznej przeszłości.

Podczas eksploracji tego dziedzictwa Cypriana Maga JSK wielokrotnie podkreśla kluczowe znaczenie eschatologii. Dosłownie termin ten tłumaczy się jako “znajomość rzeczy ostatecznych”, a zatem w kontekście chrześcijańskim wskazuje naukę o śmierci, sądzie, niebie i piekle. Tym, co wskazuje JSK, jest jednak mniej chrześcijańskie skojarzenie tego terminu, ale niefortunny fakt, że nawet dla większości magów są to jedyne konotacje, jakie ma ten termin. Dzisiaj badanie zmarłych prawie zniknęło wśród tradycji Zachodu. Zamiast tego, terminy absurdalne, takie jak lewa lub prawa ręka, są używane do wyrażania osobistych preferencji lub etycznych rozważań na temat swojej magicznej ścieżki. Wybór i osobista ekspresja zyskały przewagę nad tym, co kiedyś stanowiło podstawowy warunek wstępny dla jakiejkolwiek magii. Bez ‘nekromancji’ w tym najczystszym sensie słowa prawdziwa magia nigdy nie dotarłaby nigdzie i z pewnością nie przetrwała przez tysiąclecia.

“Moce szamana są ziemskie; znakami osiągnięcia są spalone palce i blizny inicjacyjne. Tak samo jest z Goecją.” ~JSK, TOCM tom 2, s. 205,

JSK podaje niezliczone przykłady znaczenia eschatologii w praktyce magicznej. Wszystkie one prowadzą ostrożnego czytelnika do odrzucenia sztucznej dualności, która tak bardzo obwarowała się w magii rytualnej, przynajmniej przez ostatnie 200 lat; Dwoistość powstrzymujących aniołów i zdradzieckich demonów, średniowiecznych mnichów próbujących pozostać w ciasnych granicach moralnych swoich czasów, a jednocześnie próbujących zmagać się ze starożytną bestią, zwaną Goecją; dwoistość naszej miłości do mocy, która pozostawiła tak trwały ślad w naszym rzemiośle, a jednocześnie naszą całkowitą niezdolność do chodzenia nago pośród duchów i po prostu słuchania.

A jednak jeszcze ważniejsze jest znaczenie eschatologii niż pokonywanie stereotypów, które od dawna zaczynają okaleczać nasze rzemiosło. Bez dogłębnego zrozumienia “rzeczy ostatecznych” faktycznie niemożliwe jest stworzenie holistycznego duchowego paradygmatu świata, w którym żyjemy. Pomimo brzmienia tego terminu, eschatologia nie jest niczym abstrakcyjnym: odnosi się do naszego praktycznego rozumienia, dokąd zmierzają umarli, do tego, jak pozostają wśród nas i jak przemieniają się w potężne progi – zdobione przez naszą własną krew – wiodące w otwartość wszystkich innych istot duchowych, niebiańskich i chtonicznych.

“Użyto terminu “sysiasa” znanego z tekstów magicznych, a także z filozofii, co tłumaczy się jako koniunkcja, mianowicie operatora z duchem lub bogiem […] Jest to ważne dla teurgii: efekty koniunkcji nie są ograniczone do bogów i duchów, dotyczy także dusz. Podstawową koncepcją jest praktyczna eschatologia lub nekromancja “. – JSK, TOCM tom 1, s.48

Właśnie dzięki tej eschatologicznej soczewce postać Cypriana Maga zyskuje na znaczeniu. Teraz widzimy, że fakt, że przypisuje mu się autorstwo tak wielu grimuarów nie jest przypadkowy. Wręcz przeciwnie, jest to oczywisty dowód na rodzaj progu lub bramy, którą ten duch się stał, przyjmując postać humanoidalną i pod przykrywką świętego chrześcijanina, duch ten utrzymywał otwarte przez stulecia drzwi świątyni Goecji. Gdybyśmy zdecydowali się dotrzeć do niego i nawiązać kontakt, zaoferuje on dostęp do całego magicznego nurtu, który zebrał się w wielkiej syntezie podczas pierwszych sześciuset lat po nadejściu chrześcijaństwa.

Ilość akademicznych poszukiwań i badań jakie JSK musiał wykonać by stworzyć ten podwójny tom zapiera dech w piersiach. Jasne jest też, że głęboko związał się z prądem Cypriana dzięki praktycznym środkom. Próba podsumowania bogactwa oferowanego przez książki byłaby niemożliwa i głupia. To prawdziwa magiczna uczta, której nie można zepsuć czytając menu. Jeśli jednak nie przeczytałeś samemu, pozwól, że zaostrzę apetyt, wskazując kilka dodatkowych atrakcji:

Na początku pierwszego tomu JSK dostarcza zdumiewających historycznych dowodów na długą tradycję postrzegania duchowych istot w ciałach geometrycznych kształtów. Dzięki tym dowodom udaje mu się zinterpretować symbol Krzyża używany przez Justynę jako formę potężnej magii, a nie tylko symbol wiary. Jak wspomniano w poprzednim wpisie na temat czarownika-świętego, podkreśla to dodatkowo fakt, że cała legenda św. Cypriana ilustruje bitwę pomiędzy dwiema formami magii – starożytną pogańską i nowo powstającą chrześcijańską – zamiast potępienia magii samej w sobie.

JSK odkrywa w starych grimuarach prostą, ale potężną praktykę “wznoszenia roślin”. Dla mnie jest to kamień węgielny nie tylko w procesie tworzenia talizmanów, ale także w ponownym połączeniu tego, co chtoniczne z tym, co niebiańskie w osobistej praktyce. Oczywiście, dostarcza on również pełnego leksykonu roślin, kamieni i zwierząt oraz ich powiązań z duchami dekanów.

“Ten obrzęd nosi porównanie krzyża z rytuałem teurgicznym koniunkcji. Pierścień zastępuje okrąg, w którym roślina jest “zakopana” (pod kamieniem), a magiczne ogniwo jest w ten sposób uformowane z astrologicznym daimonem, tworząc pakt milczący. “- JSK, TOCM tom 1, s.237

Jak wspomniano powyżej, JSK udaje się odblokować tajemnicę hierarchii ducha i wypełnia ją prawdziwym praktycznym znaczeniem. Jego szczegółowe wyjaśnienia w tej sprawie należą do prawdziwych punktów książki. Tutaj jego akademickie i praktyczne magiczne umiejętności mieszają się najpiękniej z egzegetycznym kształtem książki; wiele razy przecinając własny głos z długimi akapitami oryginalnych grimuarów.

Jego studium Dekanów Zodiaku dostarcza niezmiernie ważnego raczej szamańskiego niż klasyczno-astrologicznego zrozumienia tych starożytnych niebiańskich bóstw. Jak zobaczymy w poniższym punkcie, niezwykłe odkrycia JSK są w zaskakującej harmonii z niemiecką magiczną tradycją władców strefy ziemi (“Herrscher der Erdgürtelzone”). Po raz pierwszy przedstawioną przez Rah Ohmira Quintschera na początku lat dwudziestych XX wieku tradycja ta zna 360 duchów – czyli dziesięć pojedynczych istot na dekanie – które otaczają ziemię “pasem”. Każdy dekan zmienia się w kompozycję lub ul, składającą się z dziesięciu władców pasa ziemi. Pomimo oczywistych różnic w materiałach źródłowych, sposób, w jaki te istoty funkcjonują i rządzą sferą podrzędną, wyjaśniono dokładnie tak samo w odczytach JSK, a także w np. książce Emila Stejnara poruszającej tą kwestię. Jest to zaskakujące, ponieważ prace Quintschera i Stejnara wciąż są w większości nieznane poza krajami niemieckojęzycznymi.

“Rozumiemy więc, że […] dekany krążą wokół wszystkich rzeczy w kosmosie jako strażnicy, trzymają wszystko razem i czuwają nad dobrym porządkiem wszystkich rzeczy. […] Nie posiadają ciał wykonanych z jakiegoś szczególnego rodzaju nie są poruszeni przez duszę, tak jak my, ponieważ nie ma czegoś takiego jak rasa demonów różniących się od innych istot, ale są to siły wprowadzone w czyn przez tych sześciu i trzydziestu bogów. ” – JSK cytuje fragment hermetyczny, TOCM Vol 1, p.214

 

JSK wnika głęboko w problem tego, w jaki sposób duchowe istoty łączą się z ludzkim umysłem i ciałem. W ramach egzegezy Księgi św. Cypriana odkrywa on żywioły elementarne jako rzeczywiste komórki duchowe bardzo podobne do niemieckiej tradycji magicznej najlepiej znanej przez Emila Stejnara. Ten prosty fakt sam w sobie obala względnie niedawne nadużywanie “odpędzania” w magii rytualnej. Jak wspominałem niedawno w powiązanym ze sobą blogu: Jeśli cały nasz umysł i ciało składa się z prawdziwych żywych duchów, to co mielibyśmy odpędzać? Rzeka nie może obawiać się utraty kształtu; tworzy go, pchając naprzód.
JSK odkrywa głębokie więzi między materiałem Cypriańskim a magiczną techniką skryingu.

Jak wspomniano powyżej, jednym z wielu przeznaczeń TOCM będzie dalsze przywracanie silnych podstaw szamańskich do naszego zachodniego magicznego rzemiosła. W tym świetle kluczowe znaczenie mają wielokrotne podkreślenia, przykłady i ilustracje właściwego użycia duchów pośrednich w magii rytualnej. Szczególne nadużywanie Świętego Anioła Stróża w tym względzie jest raczej smutnym i nowoczesnym świadectwem utraconej zdolności adaptacji niegdyś żywej tradycji głębokich, a jednocześnie różnorodnych duchowych sojuszy.

“W okresie syntezy niechęć do składania ofiar podmiotom innym niż Najwyższy Bóg mogła doprowadzić do wzrostu formuł słownych, innymi słowy, cały paradygmat udaremnionego anioła można przypisać świadomemu zaniedbaniu roślin i kamieni!” – JSK, TOCM tom 1, str.255

Domyślam się, że Testament Cypriana Maga jest tym, co ludzie nazywają natychmiastowym klasykiem. Jednak dla praktykujących magów jest to o wiele więcej: jest to zaproszenie do krainy, przez większość z nas uznanej za zaginioną.

 

Autorem tekstu jest Frater Acher, ja jedynie przetłumaczyłem go na język polski. Poniżej link dla wszystkich chętnych, którzy chcą zakupić książkę: