Ze strachu przed lataniem

„Up on their brooms the Witches stream,
Crooked and black in the crescent’s gleam;
One foot high, and one foot low,
Bearded, cloaked, and cowled, they go.” ~Walter de la Mare, The Ride-by-Nights

Metaforyczna wiedźmia miotła leży zapomniana, porzucona na tyłach starej szafy. Nikt jej nie dotykał od tak dawna, że zapomniano już do czego służy, jak się jej używa, a nawet po co ktokolwiek miałby chcieć ją posiadać. Przecież można sobie złamać kark spadając z niej na nocnym niebie. Dlatego też miotła jest uziemiona i większość dzisiejszych czarownic już nie lata. Uchylmy tę starą szafę i pozwólmy odrobinie światła paść ponownie na miotłę. Odkryjmy przeszłość, która okazuje się o wiele ciekawsza od naszej teraźniejszości.

Jeśli dzisiejsze czarownice nie opuszczają swojego ciała w ekstazie duchowej podróży, wydaje się właściwym powiedzieć, że najpewniej nie wierzą też w duszę, legiony duchów, starych bogów, innymi słowy: w magię. Bez doświadczenia tych rzeczy z pierwszej ręki, czarostwo staje się farsą pustych rytuałów z pustymi słowami odprawianymi w pogniecionych aksamitnych szatach. Wszystko to staje się grą RPG, nie bardziej prawdziwą, czy imponującą niż grupa pokrytych trądzikiem nastolatków rzucająca kośćmi do gry w piwnicy ich matki.

Czarostwo nie jest neopogańskim czczeniem bogini, nie jest kultem pogody, przytulaniem drzewek, i nie jest pierdolonym New Agem. Czarostwo nie jest bezpieczne. Nie jest dobre, ani miłe. Czarostwo to domena tricksterów, wyrzutków, tułaczy. Przynależy do tych, którzy wiedzą, że każde światło rzuca cień; do tych, którzy spojrzeli głęboko w ciemność ich własnych dusz i zaakceptowali to, co tam znaleźli. Czarostwo wymaga sprytu, manipulacji, samoświadomości, adaptatywnej moralności i odrobiny szaleństwa. Czarostwo to ostra szpilka wbijana w woskowy wizerunek wroga; to wiązanie włosów ukochanej osoby z naszymi własnymi; to zbieranie chtonicznych ziół o pólnocy; przelewanie krwi dla wygłodniałych duchów; magiczne pakty z demonami; to wrzucanie w ogień garści suszonych liści lulka czarnego i wdychanie ich dymu by rozmawiać z cieniami; to starożytne inkantacje wyśpiewywane by przyjąć postać dzikiego zająca. Czarostwo jest piciem sabatowego wina w lesie podczas szalonego tańca w noc Walpurgii. .

Czym jest wiedźma bez zastępów przyjaznych duchów? Czym jest wiedźma bez wiedzy i doświadczenia pochodzącego z innego świata? Czym jest wiedźma, która nigdy nie zmieniła formy? Czym jest wiedźma, która nie potrafi osiągnąć ekstazy? Czym jest wiedźma, która nie potrafi latać? Niektórzy rzekliby, że na pewno nie wiedźmą.

Jeśli ktoś chce być czarownicą, najpierw musi umrzeć. Tak jak dziecko, którym się było, umiera, gdy stajemy się dorośli, tak nasza ludzka część musi umrzeć byśmy stali się czarownicami. Inicjowani są półżywi-półmartwi. Jesteśmy duszami, które utknęły gdzieś pomiędzy – nie do końca duchami, ale też nie ludźmi. Przeistaczamy się pomiędzy formami – to ludzka, to zwierzęca, to duchowa, innym razem w postaci siły elementarnej lub bytu z innego świata. Dryfujemy pomiędzy przeszłością, teraźniejszością i przyszłością wiedząc, że czas jest nielinearną iluzją i wszystko w nim jest dostępne. Wędrujemy między światami, wiedząc, że są one wszystkie jednym, a my jesteśmy w nich wszystkich obecni jednocześnie. Jesteśmy lunatykami, zmiennokształtnymi, psychopompami, widzącymi, medium, mistykami, wizjonerami i cudownymi uzdrowicielami. Widzimy niewidzialne, słyszymy niesłyszalne, podróżujemy do miejsc nieosiągalnych i doświadczamy niemożliwego. Żyjemy w paradoksach w zawieszeniu niewiary. Tańczymy na ostrzu noża pomiędzy życiem i śmiercią, świadomością i snem, magią i szaleństwem. Jesteśmy nienaturalni. Nadnaturalni.

Tak niewielu dzisiaj osiąga ten stan przez ignorancję i przez strach. Boimy się latać, bo magia może okazać się prawdziwa. Boimy się latać, bo może okazać się nieprawdziwa. Boimy się latać, bo wydaje nam się, że wszystkie metody są niebezpieczne. Boimy się latać, bo boimy się umrzeć. Sen jest jak śmierć, mała imitacja śmierci. Duchowa podróż jest po trochu śmiercią. Twoje ciało leży martwe dla tego świata, podczas gdy twoja dusza podróżuje do strasznych lub cudownych miejsc. Zdarzyło ci się kiedykolwiek obudzić wykończonym z bardzo realistycznego snu? Prawdopodobnie wcale nie spałeś. Opuszczam swoje ciało, za każdym razem wiedząc, że jest szansa, że już do niego nie wrócę – moja dusza może się zagubić, zostać schwytana, pożarta lub zniewolona przez kogoś lub coś znacznie potężniejszego i niebezpieczniejszego niż ja. Robię to, tak czy siak. Czasem z własnej woli, a czasem siłą porwana przez duchy. Zawsze warto, a im częściej się to robi, z tym większą łatwością przychodzą kolejne podróże i łatwiej zapamiętuje się szczegóły z tych podróży.

“I shall say sooth, I shall fly
By horse and hattock
Through the Sabbat-black sky.” ~Giles Watson

Gdzie podąża dusza i co się z nią dzieje, gdy opuszcza ciało w trakcie ekstatycznych rytuałów? Czasem odwiedza inne czarownice i czarowników – poszukując ich wiedzy lub po prostu towarzystwa do celebrowania sabatu. Czasem wchodzi w innego człowieka lub zwierzę, lub drzewo – by zdobyć doświadczenie, szpiegować lub podróżować po świecie. Któż nie chciałby spojrzeć na świat oczami orła? A może twoja dusza woli podróżować z wiatrem lub piorunami albo wolisz przemierzać podziemia by utrzymywać związki ze zmarłymi i poznać ich sekrety. Być może dusze innych czarownic dotrzymują towarzystwa gwiazdom słysząc od niektórych szeptane tajemnice, a od innych jedynie zimną ciszę.

Dusza widzącego podróżuje w przyszłość, a czasem przeszłość. Uzdrowiciela wewnątrz ciała pacjenta by odnaleźć przyczynę choroby i usunąć ją. Zmiennokształtni przejmują fizyczne ciała zwierząt, owadów i roślin lub po prostu podróżują w różnych formach w innym świecie. Kroczący w snach odwiedzają te sfery ludzkich marzeń, by dostarczyć wiadomość, zesłać błogosławieństwo lub koszmary, ewentualnie klątwy. Psychopomp będzie przekraczał granicę między naszym światem i podziemnym w celu sprowadzania dusz lub przyniesienia wiadomości żyjącym. Istnieją też mroczni czarownicy, którzy będą podróżować w celu schwytania innych dusz i związania ich w swoich magicznych butelkach, trzymając jako fetysze dla wzmocnienia swojej mocy. Obecnie tego typu praktyki w większości istnieją jedynie w podaniach ludowych i bajkach, nieznane dzisiejszym czarownicom.

W jaki sposób ktoś może opuścić swoje ciało? Niektórzy muszą pracować nad tym tygodniami, miesiącami lub latami. Niektórzy robią to tak naturalnie jak gdyby oddychali, bez wspomagaczy i bez opanowania. Niektóre czarownice uderzają w bębny z prędkością bicia serca i wpadają w trans okrążając krąg. Inne wyśpiewują inkantacje zaczynając wolno i z każdym okrążeniem robiąc to szybciej i szybciej zwiększając tym samym tempo oddychania. Niektóre czarownice nacierają się olejkami i maściami, które pozwolą im latać i tańczą i śpiewają przez całą noc krążąc wokół ognia, aż osiągną ekstazę. Jeszcze inne wzywają swoje duchy, szepczą intencje i zasypiają pod niedźwiedzią skórą trzymającą różdżkę z jarzębiny, wyruszając do świata snów.

Przykładowe zaśpiewy:

„Horse and hattock, horse and go, horse and pellatis, ho ho!”

„Thout, tout a tout tout, throughout and about.”

Istnieją słowa, zioła i gesty. Istnieje muzyka, taniec i śpiew. Jest poszczenie, kołysanie się i modlenie. Stań na jednej nodze, zamknij jedno oko i unieś jedną rękę. Zjedz tego grzyba; trzymaj to zioło przez noc w winie; zmieszaj tłuszcz z liśćmi belladonny i korzeniem mandragory. Zaśpiewaj te słowa, wykrzycz je, zrozum je. Uderz w ten bęben i trząś tą grzechotką aż rozboli cię nadgarstek, aż nie będziesz czuć ręki. Tańcz wokół ognia aż się spocisz i poć się aż zapomnisz, że jesteś człowiekiem. Okryj się całkowitą ciemnością, aż nie ujrzysz niczego poza światem wizji. Wszystkie te rzeczy jak i inne mogą doprowadzić cię do „małej śmierci” i przenieść twoją duszę do wrót świata astralnego.

Wszystko to brzmi raczej romantycznie do czasu, aż ktoś nie straci oka, duszy lub życia. Niektórzy nie wrócą, inni nie wrócą w jednym kawałku, jednak większość w ogóle nie wyruszy, bo zbyt boi się śmierci. I powinniśmy się jej bać – powinniśmy szanować śmierć i strach. Nie powinniśmy być głupcami potykającymi się w mroku. Powinniśmy znać niebezpieczeństwo, które przed nami czyha, ból który przyjdzie i wkraczać tam pełni wiedzy, z czystymi intencjami i sercem. Powinniśmy wiedzieć dlaczego wybieramy śmierć. Czy osiągnięcie mocy jest warte umierania? O nie, nie powinno nam chodzić o głód mocy. Umieramy by służyć. Gdy tylko umrzesz przestajesz należeć do siebie. Czarownicy (spirit workers) są sługami potężniejszych duchów, silniejszych od nich samych i zawsze będą nawiedzani i ścigani. Każdy duch służy innemu, a i my jesteśmy duchami. Wymaż wszelkie romantyczne wizje ze swojej głowy – tu nie chodzi o ciebie, ani bycie specjalnym – jesteś jednym z wielu. Twoje ciało to pożyczka, tymczasowy pojemnik. Tak długo jak służysz, pojemnik jest chroniony przed krzywdą i śmiercią. Jeśli robisz to wyłącznie ze względu na siebie lub dla mocy, nie ma gwarancji, że będziesz bezpieczny i że powrócisz cało z podróży.

Naprawdę tego chcesz? Czy warto dla możliwości widzenia i słyszenia duchów, podróżowania między światami? Czemu tak bardzo tego pragniesz? Bądź ze sobą szczery i z duchami, a być może któregoś dnia umrzesz i powrócisz by dołączyć do grona zmartwychwstałych –  czarownic i czarowników.

„Wszystko, co warte zachodu jest niebezpieczne.” ~Victor Anderson

Ważnym pytaniem nie jest jak ktoś może się nauczyć latać, tylko jak wylądować. W jaki sposób czarownice chronią się podczas podróży astralnej i w jaki sposób zapewniają sobie bezpieczny powrót? Dawni szamani ochraniali swoje porzucone ciało za pomocą poświęconych talizmanów i ludzi lub ducha strażniczego, którzy strzegli ciała dopóki szaman do niego nie powrócił. Gdy istniały oznaki niebezpieczeństwa lub szaman nie wracał zbyt długo, wtedy osoba strzegąca spalała odpowiednie zioła, na ten przykład, kwiaty krwawnika, i wypowiadała inkantacje mające na celu ściągnięcie duszy szamana z powrotem do ciała i obudzenie go. Dawni praktycy stosowali również do ochrony duchy opiekuńcze, chowańce, które podróżowały wraz z nimi i służyli jako strażnicy i doradcy. Inną taktyką było i jest stosowanie kamuflażu: popioły wcierane w ciało by przypominać swoim wyglądem zmarłych w świecie podziemnym; ubieranie poroża i skór zwierząt, wcieranie mieszanek ziołowych w ciało by „ukryć” zapach człowieczeństwa pośród pożeraczy dusz.

Niebezpieczeństwo nie przychodzi jedynie z zewnątrz podczas astralnych podróży – głównym zagrożeniem z jakim możemy się spotkać może być zwyczajna niechęć do powrotu lub zapomnienie tego w jaki sposób wrócić. Jeśli czarownica zdecyduje, że nie podobają się jej ograniczenia oblekanej formy może świadomie zdecydować o porzuceniu jej i przeciąć więzy z ciałem. Czarownica może też zgubić się, lub zostać uwięziona, a gdy ostatecznie uda się jej wrócić do tego świata, może okazać się, ze jest już za późno, stulecie przeminęło, a jej ciało jest martwe. Czarownica może zagubić się w trakcie zmiany kształtu i zapomnieć, że jest człowiekiem kończąc w ostateczności jako zając w paszczy lisa. Gdy dusza nie powraca, ciało pozostaje niczym warzywo, lub co gorsza, coś innego może je zamieszkać jeśli nie było dostatecznie chronione.

Dusza może być traktowana niemal jak waluta w świecie duchowym, tworząc ryzyko jej kradzieży, pożarcia czy uwięzienia przez potężniejsze duchy, jednak fizyczne ciała mogą być równie pożądane przez duchy pozbawione materialnej formy. Wyobraź sobie osobę zmarłą od wielu dekad, która z chęcią ponownie poczuje smak słodkiego wina i jedzenia, która tęskni za ciepłem kobiecego ciała. Takie duchy mogą zrobić wiele, by spełnić swoje pragnienia. Każdy kto obcuje z duchami w świecie duchowym musi być ostrożnym i nie ufać im w pełni, ich słowa nie muszą być tym, czym się wydają. Zaufaj swoim duchom opiekuńczym, które wielokrotnie udowodniły swoją przydatność i dzięki nim uchowasz się od paszczy lwa.

Ochroń pomieszczenie, z którego wylatujesz. Nie! Ochroń je przesadnie! Wznieś barierę z pułapek na duchy, czarowniczych butelek, luster, pieczęci, zaklętych woreczków, suszonych ziół, zwierzęcych czaszek, zębów i pazurów. Wymaluj ochronne symbole na swoim ciele lub jeśli opuszczasz ciało niekontrolowanie, wytatuuj je sobie. Zawsze noś przy sobie chociaż jeden ochronny talizman, choćby miał to być prosty pierścień, naszyjnik czy kolczyki, które nosisz codziennie i które odpowiednio konsekrujesz. Kiedy zdecydujesz się lecieć, wezwij swoje opiekuńcze duchy i trzymaj ich fetysze blisko siebie, jeśli nie możesz ich założyć. Trzymaj w ręku kostur lub różdżkę, by chroniła twoje ciało w trakcie podróży. Galowie i Skandynawowie wierzyli, że jarzębina daje moc nad duchami – pozwala wkroczyć do ich domostw, powstrzymać je przed czynieniem szkody, karać, wypędzać i wiązać jeśli zajdzie taka potrzeba.

Aby wrócić do swojego ciała podczas podróży zaśpiewaj lub wypowiedz inkantację, która będzie działała jako wyzwalacz przywołujący twojego ducha do ciała. Uderz swoim kosturem lub różdżką trzykrotnie. Przestań uderzać w bęben, przestań się kiwać, przestań skandować zaklęcia – wstrzymaj wszelką akcję jaka była wykonywana w trakcie wychodzenia z ciała. Jeśli masz kogoś kto cię pilnuje poinstruuj go w jaki sposób ma cię dotknąć lub szarpnąć by przywołać do ciała. Jeśli jesteś samemu możesz ustawić alarm, który po określonym czasie zacznie dzwonić lub też możesz odtwarzać w tle jakiś album i wytrenować się tak, by wracać zawsze wtedy, gdy muzyka ucichnie. Gdy powrócisz, zjedz coś i napij się, dotykaj roślin, drzew, ziemi. Rozmawiaj, śmiej się, śpiewaj. Wykonuj pospolite czynności by lepiej uziemić się w tej rzeczywistości. Jeśli obawiasz się, że duchy mogą cię wyśledzić, albo twoje doświadczenia z podróży były nieprzyjemne, wówczas możesz wziąć kąpiel ziołami i świecami i oczyścić się w ten sposób. Lawenda, rozmaryn, goździki, dziewanna, szałwia lub krwawnik mogą ci dopomóc. Jeśli nie masz ich pod ręką, możesz użyć igieł najbliższego iglaka – szczypta cedru, jodły czy sosny pomoże – szczególnie jeśli zostanie zmieszana z solą.

Jedni latają, inni nie. Nikogo nie można do tego zmusić, niełatwo się tego nauczyć. Sekret polega na zdolności do odpuszczania; porzucania oczekiwań; porzucania ciała; życia; świata jakiego znasz i ludzi, których kochasz. Potrafisz skoczyć z klifu w nieznaną otchłań będąc uzbrojonym w wiarę w siebie i swoje duchy? Jeśli nie, wówczas nie wzlecisz, lub spadniesz z miotły. Nie skacz, dopóki nie będziesz mieć pewności.

Autor: Sarah Anne Lawless
Tłumaczenie za zgodą autorki: Rasphul
Obrazy: Luis Ricardo Falero 

For Fear of Flying

One thought on “Ze strachu przed lataniem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.