Tarot – wstęp

Współcześnie karty Tarota funkcjonują jako przedmiot, do którego może sięgnąć każdy. Można postawić pytanie, czy każdy powinien.
Poniżej prezentuję podstawowe, wstępne informacje na temat kart oraz garść rozważań dotyczących ich umiejscowienia we współczesnym świecie oraz tego, na czym skupiać będą się moje kolejne artykuły dotyczące Tarota.

Tarot składa się z 78 kart. 56 Minor Arcana i 22 Major Arcana. Arcana, czyli tajemnice. Mniejsze podzielone są na cztery dwory: buławy/różdżki/pałki (ogień/powietrze, choleryk), kielichy/puchary (woda, melancholik), miecze (powietrze/ogień, sangwinik), denary/pentakle (ziemia, flegmatyk). Każdy z dworów posiada asa, karty numeryczne od 2 do 10, waleta/pazia, rycerza, królową oraz króla. Szczegółową symbolikę rozwinę w innym tekście wliczającym się w ten cykl artykułów.

Historia w wielkim skrócie

Na temat genezy Tarota tworzyły się różne legendy. Żydowski mit mówi o tym, jakoby Tarot miał być księgą od Boga dla Adama, pomagającą przejść przez życie na Ziemi. Popularne jest także nawiązanie do Egiptu i pism Trismegistosa. Rozpowszechnienie się kart zarzucano również cyganom (zarzucano, a nie zawdzięczano, gdyż dotyczyło to kart jako narzędzia szatana, przedmiotu hazardu i oszustw).

Najprawdopodobniejsze jednak, że Tarot wywodzi się od gry w tarocco (a ten od gry ronfa). Talia składała się początkowo z mniejszej ilości kart, podzielonej na cztery dwory (były to talie po 56, 54, 44 karty… itp.). Grę potępiano jako kpinę ze świata rzeczywistego, z postaci rycerzy i królów.
Do XV wieku Tarot właściwie nie istniał, talie były pozbawione 22 dodatkowych kart. Dopiero około roku 1450 Franciszek Sforza zlecił nadwornemu malarzowi książąt Mediolanu, Bonifaco Bembo, namalowanie talii triumphi składającej się z 78 kart. Była to talia Visconti-Sforzów.
Ważnymi taliami były także karty tarota marsylskiego, na którym wzorowało się wiele kolejnych talii. W 1659 Jacques Vieville, który stworzył karty dla księżniczki Henrietty, nawiązując do tarota Visconti-Sforzów, zaś w 1664 Jean Noblet stworzył drugą talię tarota marsylskiego.
Eliphas Levi Zahed, łącząc tarot z kabalistycznym drzewem życia, stworzył pierwszą talię służącą wyłącznie do działań mistycznych.
Artur Edward Waite wraz z malarką Pamelą Colman Smith stworzył talię Rider-Waite’a (lub Smith-Waite. Rider to jeden z członów nazwy wydawnictwa) – pierwszą talię o figuralnych Minor Arcana. Do tej pory blotki miały wyłącznie diagramy. Nie wszystkim się ta zmiana spodobała, uważano, że wzory geometryczne wymagają od adepta znajomości symboliki, zaś wprowadzenie postaci figuralnych to zaburza.
W 1944 Aleister Crowley wydał Księgę Thota, tym samym w swej talii kompletnie zrywając z dotychczasową symboliką kart.
W wieku XIX następuje ostateczne rozróżnienie na karty Tarota służące do praktyk magicznych oraz talie pozbawione Major Arcana, służące wyłącznie do gry.

Funkcjonują także dwie tezy dotyczące genezy Tarota:
1. Karty zostały stworzone do gry, z czasem uwidoczniły się alegorie i mistyczny światek je zaadoptował.
2. Karty jako zapis tajemnej księgi, która przesiąknęła do tawern i została zdegradowana do roli gry.

Z nazwy TAROT możemy ułożyć anagramy:
TORA – żydowskie Prawo, Pięcioksiąg.
TROA – heb. brama
ROTA – łac. koło
ORAT – łac. mówić
ATOR – skrót imienia egipskiej bogini zmarłych – Hathor.

Współczesna profanacja

Rozpoczęłam słowami „każdy może, nie każdy powinien”. W tym miejscu rozwinę tę kwestię.

Ogólnie rzecz ujmując karty można wykorzystać jako narzędzie dywinacji, medytacji oraz stopnie wtajemniczenia na ścieżce adepta. Mimo, że mówi się o kontemplacji i pracy nad sobą, to w praktycznym użyciu ludzie często ograniczają się do samego wróżbiarstwa.

Telewizyjni wróżbici, smsowe wróżki, część z nich pracuje z kartami otrzymując rzeczywiste efekty, ale niemal każdy z nich patrzy na nie bardzo powierzchownie. Już nawet nie ograniczając Tarota wyłącznie do roli dywinacyjnej, ale wręcz spłycając do maszynki produkującej pieniądze. Popadają w mechaniczność, sięgają do oszustwa, pozostaje się chyba tylko wstydzić, że tak niezwykłe narzędzie, jak Tarot, zostaje tak zdeptane przez współczesny, konsumpcyjny świat.

Niepokojącą grupą są także bardzo młode osoby. Jest pewna granica wiekowa, po przekroczeniu której można dać dziecku do ręki nóż ze świadomością, że ukroi chleb nie robiąc sobie krzywdy. U każdego taki moment następuje w innym czasie, choć zawiera się w jednym przedziale wiekowym. Dodatkowo takiemu dziecku należy pokazać, że nożem może kroić chleb. I wytłumaczyć, do czego nóż nie służy. Dzieciaki sięgające po karty może nie odetną sobie palca, ale krzywda może przybrać wiele innych imion. Przede wszystkim jednak, nieodpowiednie wykorzystanie kart jest po prostu marnowaniem czasu. Symbolika kart kształtowała się dzięki takim naukom, jak: numerologia, matematyka, astrologia, alchemia, ikonografia, kabała, zwracano także uwagę na wydarzenia historyczne, zjawiska natury i alegorie. W pogoni za uproszczeniem i w imię kultu lenistwa wszystko to jest pomijane na cześć sformułowania „patrz na karty, odnajdź ich znaczenie w sobie”. Ziarenko prawdy się w tym kryje, jeśli weźmiemy pod uwagę osoby o wysokiej intuicji, rozwiniętej podświadomości. Ale nawet najlepsza intuicja nie da optymalnych efektów bez WIEDZY. Karty mają konkretne znaczenia. Mimo, że każda talia do każdego człowieka przemawia na swój sposób, to znaczenie każdej karty oscyluje w obrębie jednego kręgu znaczeniowego. Rozbieżności nie są skrajne (nie mylić z opozycyjne, co się zdarza i co zawiera się w jednym kręgu znaczeniowym). Znajomość symboliki jest więc niezbędna do prawdziwego poznania umożliwiającego dywinację.

W skrajnym wypadku takie dzieci, które dodatkowo mają tendencję do postawy wszechwiedzącej, mogą czynić krzywdę sobie lub innym ludziom poprzez błędne odczytywanie wróżby lub – co gorsza – napędzanie podświadomości swojej/innej osoby taką właśnie błędnie odczytaną wróżbą. Mając 15/17 lat, dając swemu rówieśnikowi radę z kart i wmawiając mu absolutyzm takiej rady – robimy mu krzywdę. Zamiast otworzyć go na możliwość kreowania przyszłości, to wręcz przyszłość blokujemy narzucając mu własny bieg wydarzeń!

Niedzielni wróżbici, mimo, że osiągają jakieś tam efekty, to ze swoim wypięciem się na symbolikę i tradycję są po prostu godni pożałowania i nie powinni być żadnym wzorem do naśladowania. Tarot, to przepiękna księga, którą można wykorzystać do wielu celów, do uszlachetnienia samego siebie. Nie powinno więc dziwić, że bywa dla mnie bolesna ta próba podeptania księgi i spłycenia jej znaczenia do minimum.

Ubóstwa ciąg dalszy

Dość często ludzie rozkładają karty, by odnaleźć potwierdzenie swoich nadziei. Nie interpretują Tarota, lecz próbują kartom przypisać to, co uparcie siedzi w ich umyśle.
Tarot to potężna broń, zwracam uwagę na niebagatelizowanie jej. Faktyczne uzależnienia (zarówno pytanie kart o każdą drobnostkę w życiu i przejmowanie się wynikiem, jak i druga skrajność – poszukiwanie w kartach potwierdzenia swoich nadziei i niezależnie od pojawiających się kart, skuteczne doszukiwanie się tego, jak my byśmy chcieli żeby było) nie są może zbyt częstym zjawiskiem. Jednak niewłaściwa praca z kartami, a tym samym brak efektów, z jednej strony obniża ich wartość w oczach społeczeństwa, a z drugiej czyni z nich tak powszechne narzędzie, że obecnie właściwie każdy może zakupić talię, książkowego samouczka i sprzedawać wróżby po 50 zł (po roku podwyższając cenę do 150, ale ostatecznie wezmą nawet tyle, ile masz).

Wróżenie

Odnosząc się do wróżbiarstwa – los nie jest przesądzony i niezmienny. Jest to podstawa pracy dywinacyjnej z Tarotem. Czas jest wielopłaszczyznowy. Mimo, że w wielu systemach przyszłość „już tam jest”, to paradoksalnie dywinujący nie czuje, żeby jego działania były ściśle określone i skazane na jeden kierunek. Wróżba ukazuje najsilniej zarysowaną „możliwą przyszłość” na obecną chwilę. Nie znaczy to, że nie ma innych możliwości, tylko że ta, którą ukazały karty, jest w tej chwili najbardziej prawdopodobna. Tak więc wróżba jest ostrzeżeniem, jest wskazówką, odkrywa to, co może się stać, podpowiada, co zrobić, by stało się to, czego pragniemy. Dzięki niej dostajemy szansę, by coś zmienić.

Warto przeprowadzać dywinację przed podjęciem działań magicznych, by zbadać naturę problemu, przewidzieć prawdopodobne skutki naszych czarów, znaleźć najlepsze rozwiązanie.

Karty nie odpowiadają na pytania tak/nie. Dają bardziej rozbudowane i do tego metaforyczne odpowiedzi. Dlatego istotne jest to, jak konstruuje się pytanie. Tarot nie będzie też nigdy za ciebie decydować, nigdy więc się nie pyta „co mam zrobić”. Odpowiedniejszym pytaniem jest: „Co mam zrobić, żeby…”, „Jakie działania podjąć, by osiągnąć…”. Karty przedstawią wszystkie możliwości, o jakie zapytasz. Ale decyzja leży tylko i wyłącznie w kwestii człowieka i jego woli.

Powrót do tradycji

Dla poszukującego maga, czy wiedźmy, karty będą czymś więcej niż kartonikami do wróżb. Będą prawdziwym, magicznym narzędziem (oczywiście dla tych, którzy zdecydują się z nim pracować. Chcąc być dobrym magiem, wcale nie musisz być specjalistą od tarota, a same karty można z powodzeniem zastąpić innymi systemami, jak chociażby runy itp.). Narzędziem, które pozwala spojrzeć z dystansem na pewne kwestie. Które pomaga w pracy nad sobą i uzyskiwaniem równowagi w charakterze. Które przeprowadza nas przez nasz magiczny rozwój. Które pomaga budować magiczną moc. Które wzmacnia naszą koncentrację i umiejętność wizualizacji. Karty potrafią być bramą do innych światów, do świata innych bytów. Pomagają rozwiązywać problemy poprzez dawanie bodźców i możliwość spojrzenia na sprawę z perspektywy, z której wcześniej nie patrzyliśmy, jednak same problemów za nas nie rozwiążą. Są świetnymi powiernikami tajemnic, pomagają dźwignąć ciężar naszych działań, przyjąć wydarzenia takimi, jakimi są, bywają wręcz świetnymi psychologami.
To wszystko przy zachowaniu umiaru, równowagi i zdrowego dystansu. Nie można dać się temu pochłonąć, bo efekty będą takie, jak w przypadku każdego nałogu, czy próby ucieczki od rzeczywistości. Jako narzędzie magiczne karty pomogą ci kreować rzeczywistość i poznać swoją prawdziwą wolę. Wystarczy tylko (a jednocześnie potrzeba aż) zachowanie mądrości w użyciu.

 

Na koniec rzucę jeszcze tylko kilkoma ogólnymi zdaniami:
Nad kartami można medytować. Wywodzi się to z ars memorativa, sztuki pamięci zaczerpniętej od starożytnych Greków. Kontemplowano nad Major Arcanami, ponieważ tylko te w tamtych czasach miały oznaczenia figuralne.
Franz Bardon swe książki spisał właśnie w oparciu o interpretację kolejnych kart Tarota.
Zadając pytania kartom możemy zweryfikować nasze doświadczenia i poznawane treści.
Wybierając swoją pierwszą talię zdaj się na siebie. Poczytaj, poprzeglądaj, uruchom intuicję.

Warto oddać się dalszemu, samodzielnemu poznawaniu. To, jak wiele jest w naszym zasięgu zależy od naszego umysłu.
W kolejnych artykułach na temat Tarota postaram się poruszyć konkretne kwestie, które mogą się okazać przydatne podczas pracy z kartami. Na tę chwilę pozostawiam Was z powyższymi rozważaniami, informacjami do przemyślenia i życzę owocnej pracy.

 

Widzieć będą ci, którzy mają oczy po to, by patrzeć.

Freaky Jester

O Freaky Jester

Metaforyczna Trójca, gdzie z dualizmów tworzony jest trzeci element będący ponad wszelkie ograniczenia. Czysta przestrzeń. Pole naszego działania. Od dziecka zafascynowana całą tą ezoteryką odkryłam, że jestem w stanie stwarzać rzeczy. I postanowiłam robić to świadomie, podług własnej woli i z pełną odpowiedzialnością. Bliski jest mi model spirytualny, choć każdy taki podział jest tylko umownością. Zetknęłam się z wieloma drobnymi praktykami z różnych dziedzin... Lubię pracować z Tarotem, od niedawna na ścieżce buddyzmu szkoły Kagyu, przede mną praktyka ewokacji. A poza tą całą pisemną wyniosłością, całkiem wyluzowana babka jestem.

3 komentarze

  1. Świetny artykuł. Nie każdy zna się na wróżbiarstwie.

  2. Jak zawsze świetny artykuł, jednak jeśli chodzi o naukę to skąd ją czerpać. W internecie jest ogrom artykułów, w sklepach książęk, na świecie kursów, z których jednak korzystać? Kogo czytać i jak znaleźć igłę w stogu siana?

    • Dziękuję. Zapewne kiedyś pokuszę się o tego typu artykuł, ale to jak zwykle – w nieokreślone przyszłości. 🙂 Kursy sobie daruj. Mają na celu wyłącznie wyciągnięcie od ciebie pieniędzy. Internet traktuj z dużym przymrużeniem oka. Większość książek też niestety jest do bani, większośc kursów dla początkujących a już szczególnie gotowe rozkłady ma taką wartość, jak książki o magii świeczek, kolorów albo muszelek. Tarot bazuje na pewnej symbolice, więc najlepiej sięgnąć do źródła, by zacząć go rozumieć. Symbole, korespondencje, kabała, astrologia… Jako wprowadzenie w prządku może być Magiczny Tarot Zakonu Złotego Brzasku by Cicero. Bardzo fajne interpretacje kart w kwestii wróżenia są na tej stronie: http://www.wrozbyztarota.pl/ Jeżeli chodzi o poznawanie w praktyce – polecam ciągnąć sobie kartę dnia, wieczorem weryfikować nasze interpretacje i / lub medytować. Tylko od tego warto robić przerwy, bo jak się sobie wróży codziennie, to potem idzie się pogubić… Świetnym testem naszych umiejętności jest wróżenie komuś, sprawdzanie kartami informacji, które ma ktoś inny. Np. odnośnie jakiejś sytuacji, co się wydarzyło, kim jest osoba lub proste zadania w stylu „co mnie dziś spotkalo”, „co się znajduje na zdjęciu w miejscu wymazanym”.

Powered by themekiller.com