Notatki o Kabale – Binah, Chokhmah, Keter

Bina, Chochma, Keter

Strach przed Panem jest początkiem mądrości

~Psalm 111:10

 

Triada Biny, Chochmy i Keter jest Kabalistyczną reprezentacją przejawionego Boga. Omówienie tej triady stawia mnie przed problemem. Problem polega na tym, że kiedy w wielu miejscach w tych uwagach, używałem słowa „Bóg”, robiłem to z pewnym poczuciem niesmaku rozumiejąc, że słowo to dla tak wielu ludzi ma tak wiele różnych znaczeń, że jest właściwie bezsensowne. Wybrałem słowo „Bóg” w zastępstwie dla osobistego doświadczenia, domyślnie zakładając, że czytelnik rozumie iż „Bóg” jest osobistym doświadczeniem, nie zaś niejasno sformułowaną abstrakcją kogoś „wierzącego w”. Nie jest to pogląd nowatorski, ale nadal jest wielu ludzi, którzy czują się nieswojo odnośnie idei doświadczania (jako przeciwieństwa „wierzenia w”) Boga.

Drugim założeniem, które daje się wywnioskować dzięki użyciu słowa „Bóg” jako zastępstwa, jest to że oznacza ono tylko  i wyłącznie doświadczenie; Twoje doświadczenie, a więc Twojego Boga, który jest tak samo słuszny jak mój, ale ponieważ nie ma on oficjalnych określeń, to nie obejmują go teologiczne debaty czy spory. Dzięki temu nie mam nic więcej na ten temat do powiedzenia.

Jednak….. te uwagi miały na celu dostarczenie pewnego wglądu w Kabałę, i dziwne byłoby zacząć je pisać, żeby potem odwrócić się i powiedzieć „przykro mi, ale nie powiem niczego odnośnie trzech boskich sefirot”.

Myślę że muszę coś o nich powiedzieć. Wziąłem pod uwagę, że moim pierwotnym zamiarem na każdym etapie tych uwag, było powiązywanie omawianych przedmiotów z czymś rzeczywistym i dawanie raczej osobistego wkładu do problematyki, a nie odgrzewanie tego samego starego materiału. Nie mam jednak pojęcia jak przyodziać w ciało, nagie kości boskich sefirot bez omówienia mojej osobistej koncepcji Boga oraz bez jakichkolwiek osobistych doświadczeń jakie mógłbym posiadać.

Niechętny jestem żeby to czynić. Po pierwsze, nie jest to sprawiedliwe w stosunku do tych ludzi którzy studiują i używają Kabały (wielu żydów),a nie podzielają moich poglądów, a po drugie pamiętając przypowieść o ślepcach i słoniu, doznania Boga mają skłonności do kształtowania się przez czyjeś pochwycenie i potrzymanie jakiejś jego części, a także tego jak blisko jesteś odkrycia prawdy za tym stojącej.

Zaakceptuj to lub nie, ale moje objaśnienia boskich sefirot będą w istocie wybrakowane. Mogę tylko prosić ciebie, czytelniku żebyś zgodził się z tym, że pierwotne przeznaczenie Kabały było zawsze bezpośrednim, osobistym doświadczeniem żywego Boga, stanu który Kabaliści nazywali dewekut, czyli przedarciem się do Boga, i drogą poprzez którą przychodzi doświadczenie, wcale nie ze starannego zbadania symboliki tych boskości, ale z praktycznych technik Kabały, które będą omówione w późniejszym rozdziale.

***

Nazwa sefiry Bina tłumaczona jest jako „zrozumienie”, a czasami „inteligencja”. Nazwa sefiry Chochma tłumaczona jest na „mądrość”, a Keter na „koronę”. Te trzy sefirot są często określane jako boskie sefirot, albo po prostu boskości, i reprezentują one ten aspekt Boga który przejawia się w stworzeniu. Jest też inny aspekt Boga w Kabale, „rzeczywisty Bóg”, albo Ein Sof. Chociaż Ein Sof jest odpowiedzialny za stworzenie wszechświata, to przejawia On się w nas tylko w ograniczonej formie sefiry Keter.

Włożono ogromną ilość wysiłku w „wyjaśnienie” tego procesu: będąca w moim posiadaniu książka o Kabale [32] poświęca osiem stron Ein Sof, dwanaście stron boskiemu trio Keter, Chochmy i Biny, i 5 stron pozostałym sefirot, i proporcje te wydają się względnie niezmienne w Kabalistycznej literaturze.

Krótko rzecz ujmując, ukryty Bóg albo Ein Sof wykrystalizował punkt, którym jest sefira Keter. W większości wersji (i tą ideę można odnaleźć jeszcze w Bahirze [23]) Ein Sof „skurczył się” (cimcum) by „zrobić miejsce” dla stworzenia, a ten wykrystalizowany punkt Keter przejawił się w tej „przestrzeni”. Sefira Keter jest jak ziarno zasiane w nicości z którego tryska stworzenie, i z tego powodu niektórzy Kabaliści rysują Drzewo Życia „do góry nogami” by ukazać Keter na dole Drzewa, ukorzenioną w glebie Ein Sof, oraz resztą sefirot formującymi pień, gałęzie wraz koronę drzewa. Inna metafora ukazuje Keter połączoną z Ein Sof „nicią światła”, metafory której ni stąd ni zowąd użyłem w części dotyczącej „Daat i Otchłani”, gdzie przedstawiłem Drzewo Życia jako rozświetlone Świąteczne Drzewko z kablem zasilającym prowadzonym z ciemności Ein Sof przez otchłań do Keter.

Tak jak Księżyc, Keter ma dwa aspekty, przejawiony i ukryty, i z tego powodu jej magicznym obrazem jest twarz widziana z profilu: jedna strona twarzy jest dla nas widoczna, ale druga strona jest zawsze zwrócona do Ein Sof.

Keter ma wiele nazw: Istnienie istnień, Ukryte Ukrytych, Starożytność Starożytnych, Starożytność Dni, Pierwotny Punkt, Gładki Punkt, Punkt we wnętrzu Kręgu, Najwyższa, Niedościgniona Wysokość, Wielkie Oblicze (Arik Anpin), Biała Głowa, Głowa która nie jest, Makroprosopus. Zebrane razem nazwy te sugerują że Keter jest pierwsza, najstarsza, odległa, jest korzeniem istnienia, a najwierniej oddającym jej naturę symbolem jest punkt. Keter poprzedza wszystkie formy istnienia, poprzedza wszelkie zróżnicowanie i odróżnianie, poprzedza wszelką biegunowość. Keter ma w sobie wszystko na sposób potencjalny, dokładnie tak jak ziarno, które kiełkuje i rośnie ciągle, a nie jedynie do pewnego momentu, by stać się Drzewem. Keter jest obydwoma zarówno korzeniem jak i ziarnem. Z tego powodu, że poprzedza ona wszystkie formy i zawiera wszystkie sprzeczności, to nie istnieje nic takiego jak ona. Możesz mówić, że zawiera nieskończone dobro, ale wtedy musisz powiedzieć, że również nieskończone zło. Miłość zawinięta w Keter jest całą miłością będącą na świecie, a miłość ta opleciona jest całą nienawiścią. Keter to potok nieskalania, rozpromienione światło, ale to również najgłębsza styksowa ciemność.

A żadną z tych rzeczy nie jest, poprzedza wszelką formę i biegunowość, a jej Cnotą jest jedność. Jest punktem bez rozrośnięcia, czy cech, lecz zawiera całe stworzenie wewnątrz siebie jako nieuformowany potencjał. Zohar [29] jest wypełniony odniesieniami do Keter, i nie łatwa jest tu wybiórczość, lecz następujący cytat z „Mniejszego Świętego Zgromadzenia”, jest jasny, prosty i wyrafinowany:

„Został On (Keter) uformowany, a jednak niejako nie został On uformowany. Został On przystosowany by podtrzymywać każdą rzecz; A jednak nie jest On uformowany, skoro jest On nie odkryty.

Kiedy przystosował się On, to wytworzył dziewięć Świateł, które jaśnieją od Niego, z jego przystosowania.

I od Niego te Światła świecą i wydają płomienie, i mkną i  rozrastają się w każdą stronę, tak jak z wzniesionej latarni te promienie światła spływają na każdą stronę.

I tych promieni światła, które się rozrastają, podczas gdy ktokolwiek zbliża się do nich by je zbadać, to ich nie znajduje, i nie ma tam nic prócz samej tylko latarni.”

Biegunowość jest zawarta w Keter w formie Chochmy i Biny, Mądrości i Zrozumienia Boga, a Kabaliści przedstawiali tą biegunowość przy użyciu najbardziej oczywistych metafor, a mianowicie mężczyzny i kobiety. Chochma to Abba, czyli Ojciec i Bina to Aima czyli Matka, a cały świat jest postrzegany jako dziecko ciągłej niekończącej się kopulacji tej boskiej pary. Następujące ustępy zostały powzięte również z Mniejszego Świętego Zgromadzenia:

„Przyjdźcie i ujrzyjcie. Gdy Najświętszy Starożytny Jedyny, Ukryty wraz z wszelkimi Ukryciami (Keter), pragnął być formowany, to przystosował On pod formą Mężczyzny oraz Kobiety wszystkie rzeczy; i przystosował je w takim miejscu w którym Mężczyzna i Kobieta się pojmują.

Z tego powodu nie mogli oni ciągle istnieć zachowani tylko w innym aspekcie Mężczyzny i Kobiety (ich oblicza zostały połączone ze sobą).

I ta Mądrość (Chochma) obejmująca wszystkie rzeczy, kiedy nadeszła i jaśniała z Najświętszego Starożytnego, to jaśniała nie zachowana pod formą Mężczyzny i Kobiety. Dlatego jest ona Mądrością rozrośniętą, i okazuje się że staje się zarówno Mężczyzną jak i Kobietą.

ChKMH AB BINH AM: Chochma jest Ojcem, a Bina jest Matką, a w nich jest Chochma, Mądrość i Bina Zrozumienie, równoważące się nawzajem w najdoskonalszej równości Mężczyzny i Kobiety.

I dlatego wszystkie rzeczy są ustanowione w równości Mężczyzny i Kobiety, bo jeśli tak by nie było, to jak mogłyby utrzymywać się przy życiu!

Początek jest Ojcem wszystkich rzeczy; Ojcem wszystkich Ojców; i oboje są wzajemnie ze sobą związane, i jedna ścieżka rozświetla drugą – Chochma, Mądrość, jako Ojciec; Bina, Zrozumienie, jako Matka.

Jest napisane Prz 2.3: ‘Jeśli nazwiesz Binę Matką’.

Kiedy łączone są One ze sobą to płodzą, i rozrastają się One w prawdzie.”

I cytat dotyczący ciągle trwającego aktu prokreacji:

„Razem One (Chochma & Bina) idą, razem One spoczywają; jedno nie ustępuje drugiemu, i jedno nie jest nigdy oddalone od drugiego.

I dlatego napisano, Rodz 2.10: ‘I rzeka wypływa z Edenu’ tzn. uściślając, ciągle ona płynie i nigdy nie przestaje.”

Metafora rzeki czy źródła jest często używana odnośnie Chochmy, by podkreślić ciągłą naturę stwarzania. Pierwotną metaforą jest fallus- Chochma jest fallusem który ciągle wytryskuje w łono Biny, a Bina z kolei rodzi rzeczywistość zjawisk. Symbole falliczne- stojące kamienie, wąż strażacki, fontanna, dzida, należą do Chochmy, a symbole łona – kocioł, tykwa, kielich, kuchenka, należą do Biny. W znaczeniu abstrakcyjnym, Chochma i Bina powiązane są z pierwszym, pierwotnym przejawieniem się biegunowości siły i formy. Powtarzając metaforę której, użyłem wcześniej, Bina jest balonem na ogrzane powietrze, a Chochma jest huczącym podmuchem płomienia który utrzymuje go w powietrzu.

Ta metafora nie jest do końca trafna: Bina nie jest formą, ona jest Matką Form- to ona tworzy warunki za pomocą których może przejawić się forma. Kolorem Biny jest czerń, i jest ona związana z Szabbatai ( „odpoczywać” od tego samego rdzenia co Szabat, Sabat) planetą Saturn.

Symbolika Biny jest dwojaka: z jednej strony jest Aimą, płodną matką stworzenia, a z drugiej jest matką skończoności, ograniczenia, zawężenia, granic, czasu, przestrzeni, przeznaczenia i ostatecznie, śmierci. W tej formie jest ona często przedstawiana jako Ama, Staruszka, która rozmyśla (jak na wielu zdjęciach Królowa Wiktoria) w czarnych wdowich szatach na tronie stwarzania. Jedną z nazw Biny jest Korsia, Tron. Mag i Kabalistka Dion Fortune miała bardzo silnie intuicyjne zrozumienie Biny, nie tylko jako sfery określonego rodzaju emanacji, ale jako Wielką Matkę jej samej, co pokazuje następujący wiersz z jej powieści pt. Moon Magic [11]:

„Ja jestem nią która przed ziemią uformowana była,

Była Rea, Bina, Ge.

Jestem tym bezgłośnym, bezgranicznym, gorzkim morzem

Z którego głębin wiecznie życie wzbiera.

Astarte, Afrodytą, Asztoret- Dawczyniami życia i śmierci przynosicielkami;

Herą w niebie, na ziemi Persefoną;

Dianą ścieżek, i Hekate – Nimi wszystkimi jestem ja, i są widzialne one we mnie. Pełnego księżyca godzina nadciąga; Inwokowane słowa słyszę, słyszę i się pojawiam- Szaddaj El Chai i Rea, Bina, Ge – Do kapłana który mnie wzywa przychodzę-”

Jedną z najstarszych powiązań Biny jest żywioł wody, i nazywa się ją Marą, gorzkim morzem z którego całe życie pochodzi i musi do niego powrócić. Jest ona także Wyższą lub Większą Matką; a Niższą lub Mniejszą Matką jest sefira Malchut, która jest wierniej symbolizowana przez boginię natury ziemi samej w sobie- np. trójcy Kory, Demeter i Persefony.

Drzewo Życia ma wiele symboli bogiń i nie łatwo jest dostrzec gdzie one pasują:

  • Bina jest Większą Matką Wszystkiego, z symbolami przestrzeni, czasu, losu, przędzenia, tkania, kociołków i innymi podobnymi do łona symbolami.
  • Malchut jest Ziemią jako gleba z której tryska życie, materią jako podstawą dla życia, duchem ukrytym w materii, najlepiej symbolizowanym przez boginię tej ziemi, płodności i wegetacji.
  • Jesod w swoim lunarnym aspekcie jest Księżycem, ukrytą rzeczywistością z odpływami i przypływami tajemniczych fal, uroku i seksualnego rozmnażania, a czasami jest inwokowana w formie lunarnej bogini – Selene, Artemidy itd.
  • Gewura leży na kolumnie formy. A cała ta kolumna ma żeński aspekt, a Gewura jest czasem inwokowana w żeńskiej formie jako Kali, Durga, Hekate, albo Morrigan, chociaż należy wspomnieć że wszystkie cztery boginie dzielą pewne powiązania bardziej właściwych dla Biny.
  • Necach jest powiązania z planetą Wenus, a jej aspekty zmysłowej przyjemności, luksusu, seksualnych przyjemności i marzeń czasami inwokowane są przez takie boginie jak Wenus czy Afrodyta.

Duchowym Doświadczeniem Biny jest Wizja Rozpaczy. Jako Matka Formy, Bina jest także Matką skończoności i ograniczenia, determinizmu przyczyny i skutku. Każda cecha idzie w parze z jej przeciwieństwem: życie i śmierć, radość i rozpacz, miłość i nienawiść, porządek i chaos, i dlatego niemożliwe jest znalezienie kotwicy w życiu. Dla każdego powodu by żyć mogę znaleźć, schowany jak robak w jabłku, powód dla którego nie żyć. Wizja Rozpaczy jest wizją życia skazanego na włóczęgę wzdłuż obwodu okręgu, który zawsze zaprzecza temu, że istnieje tylko jeden jego środek. W jej największych skrajnościach stworzenie jest widziane jako złośliwy podstęp dokonany przez szkodliwego demiurga, chory, pusty żart, niewesołe więzienie ze śmiercią jako jedynym rozwiązaniem. Klasyczną wizją rozpaczy jest przykład Siddharthy Gautamy. Tołstoj [19] opisuje straszne i trwałe doświadczenie psychiczne, które zawiera większość elementów związanych z najgorszym co może ona zaoferować- doprowadziło go ono na sam kraniec samobójstwa.

Iluzją Biny jest śmierć; to znaczy, wizja Biny może być zniewalająca, ale jest jednostronna, półprawdziwa, a skończoność, którą objawia jest iluzją.

Klifą Biny jest fatalizm, przekonanie że jesteśmy uwięzieni w mechanicznej przyczynowości formy, i nie tylko nie jesteśmy w stanie zmienić czy osiągnąć wszystkiego, ale nawet jeśli moglibyśmy, to nie miałoby to żadnego sensu. Po co starać się być szczęśliwym- szczęście prowadzi nieubłaganie do smutku. Dlaczego próbować budować i tworzyć – wszystko kończy wkrótce w rozpadzie i ruinie. Jak mówi fatalistyczny autor Księgi Koheleta, wszystko jest marnością.

Wadą Biny jest skąpstwo. Forma jest tylko jedną połową w równaniu życia- zmiana jest drugą połową- a próba zatrzymania i zachowania formy kosztem zmiany byłaby śmiercią dla całego życia.

Cnotą Biny jest cisza. Poza formą nie ma pojęć, idei, abstrakcji czy słów.

Duchowym Doświadczeniem Chochmy jest Wizja Boga Twarzą w Twarz. Tradycja którą otrzymałem mówi że nie można mieć tej wizji podczas wcielenia; znaczy to tyle, że podczas tego procesu się umiera. Perle Epstein [10] pisze o historii Chasydzkiego Rabina którego zwyczajem było pożegnanie się z rodziną każdego ranka, tak jak gdyby było ono ostatnie- obawiał się on, że w ciągu dnia może umrzeć z powodu ekstazy. W Większym Świętym Zgromadzeniu [29] trzech Rabinów umiera w ekstazie, a w Mniejszym Świętym Zgromadzeniu sławny Rabin Szymon bar Jochaj też w końcu umiera.

Istnieje dość powszechne przekonanie, że patrzenie w na obnażoną twarz Boga, albo na Boga oznacza śmierć, ale na szczęście nie ma historycznych dowodów poddających myśl, że większość Kabalistów umarła z jakiegoś innego powodu niż przyczyny naturalne. Mówiąc to nie chciałbym bagatelizować obnażonej surowości Chochmy; niewymuszonej, nieograniczonej, pozbawionej formy, będącej twórczą mocą, która dźwiga wszechświat. Zawiera w równiej mierze zrównoważone, Twoje życie i Twoją śmierć, ale kiedy jeszcze masz swoje życie, to mówienie o śmierci nie jest takie melodramatyczne.

Iluzją Chochmy jest niezależność. Na poziomie Biny wydaje się nam, że jesteśmy zatrzaśnięci w formie, odrębni i skończeni, i tak samo jak śmierć jest tam postrzegana jako iluzja to tutaj ostatecznie jest nią nasza niezależność i wolna wola. Wydaje się nam że jesteśmy niezależni i wydaje się nam że mamy wolną wolę, ale na poziomie Chochmy czerpiemy naszą wodę z dokładnie tej samej studni.

Cnotą Chochmy jest dobro, a Wadą jest zło. Niezależnie od definicji dobra i zła, Chochma obejmuje wszystkie możliwości działania, okoliczności i stworzenie, a współcześni Kabaliści już nie próbują wierzyć że Bóg jest tylko Dobrem, a Zło musi mieszkać gdzie indziej. Średniowieczni Kabaliści lubili się asekurować, a nie tylko pogrążać się w bezdennych głębinach osobistego dobra i zła by znaleźć ich źródło w tym samym miejscu.

Klifą Chochmy jest dowolność. Surowa, twórcza niewymuszona energia Boga w swojej największej pierwotności i dynamiczności może wydawać się zupełnie dowolna i chaotyczna, ale niektórzy autorzy [np. [4]] widzieli ją w ten właśnie sposób. Takie myślenie eliminuje z energii „boską wolę” i pozostawia ślepą, nieukierunkowana i w zasadzie mechaniczną siłę, która w każdym kierunku jest tak samo bezinteresowna- stwarzanie i niszczenie, porządek i chaos, a kogo to obchodzi? Kabalistyczny pogląd jest taki, że tak nie jest. Chochma zawiera formę (tak jak Bina)  w sposób potencjalny, i nie poprawne jest by widzieć Chochmę jako czysto chaotyczną energię. Jest energią skierowaną w stronę celu- „Woli Bożej”, z braku lepszego opisu.

Duchowym Doświadczeniem Keter jest Jedność z Bogiem. Moje objaśnienia do Duchowego Doświadczenia Chochmy tyczą się również Keter.

Iluzją Keter jest osiągnięcie. Możemy żyć, możemy się zmieniać, ale niczego nie da się osiągnąć. Nawet Jedność z Bogiem nie jest osiągnięciem, zawsze byliśmy z Bogiem jednym, i wiedzmy, że nie zmienimy tego w żadnym wypadku. Tak długo jak żyjemy, nie ma innego celu w życiu niż życie samo w sobie. Jak powiedział Rabin Nachman z Bracławia [10]:

„Nie ważne jak wysoko ktoś sięgnie, zawsze jest następny krok. Dlatego, zawsze nie wiemy nic i ciągle nie sięgamy do prawdziwego celu. Jest to bardzo głębokie i mistyczne pojęcie.”

Klifą Keter jest Daremność. Być może stwarzanie było złym pomysłem. Może Ein Sof nigdy nie powinien wyemanować punktu korony Keter. Możliwe że całe stworzenie, życie, cały okropny istny cyrk, który jesteśmy zmuszeni znosić jest niczym więcej niż kompletnym marnotrawstwem. Ein Sof powinien zassać Malchut spowrotem do Keter, zawalić cały szalony domek z kart, i przyznać że wszystko to było wielkim błędem.

***

Boskim imieniem Biny jest Elohim,  żeński rzeczownik o męskiej liczbie mnogiej w zakończeniu. Kiedy czytamy Biblię „Na początku stworzył Bóg…”, to tym Bogiem jest Elohim. Nazwa Elohim jest związana z wszystkimi sefirot na Kolumnie Formy, i powzięta została, aby reprezentować żeński aspekt Boga. Boskim imieniem Chochmy jest Jah (YH), jest to skrócona forma YHVH. Boskim imieniem Keter jest Eheje, imię czasem tłumaczone jako „Ja jestem”, a częściej jako „Ja będę”.

Archaniołem Biny jest Cafkiel. Powiedziano mi że oznacza on tyle co „Całun Boga”, ale nie byłem w stanie tego zweryfikować. Jeśli nie oznacza on „Całunu Boga”, to na pewno powinien! Archanioł Chochmy to Racjel, Herold Bóstwa. Zgodnie z tradycją, mądrość Boga i najgłębsze tajemnice stworzenia zostały wpisane w szafir który jest w posiadaniu archanioła Racjela, a ta zaś „Księga Racjela” została dana Adamowi i przekazywana przez pokolenia [16]. W rzeczywistości istnieje znany średniowieczny rękopis o tym tytule. Archaniołem Keter jest Metatron, Archanioł Obecności. Nawiązując do tradycji Metatron był kiedyś człowiekiem o imieniu Enoch, który był tak mądry, że został wzięty przez Boga i uczyniony księciem wśród aniołów.

Anielskie zastępy Biny, Chochmy i Keter mogą wywodzić się bezpośrednio z wizji Ezechiela. W tekście Biblijnym Ezechiel kolejno opisuje Święte Żyjące Stworzenia, potem wielkie koła w kołach, i w końcu tron-rydwan (Merkawa) Boga. Wizja Ezechiela miała ogromny wpływ na wczesną Kabałę, i wcale nie jest zbiegiem okoliczności, że anielskim zastępem Biny jest Aralim, czyli Trony, anielskim zastępem Chochmy jest Ofanim czyli Koła, a anielskim zastępem Keter Chajot ha Kadesz, czyli Święte Żyjące Stworzenia. Formy Chajot ha Kadesz – lew, orzeł, człowiek i wół- przetrwały do dnia dzisiejszego w wielu Chrześcijańskich kościołach, i można je znaleźć na karcie „Świat” w większości talii Tarota.

***

Trudno jest pojąć naturę Chochmy i Biny z samych tylko symboli, tak samo jak trudno jest pojąć przestrzenie międzygwiezdne, czy produkcję ciepła przez gwiazdę, czy liczbę gwiazd w galaktyce, czy liczbę galaktyk, które są dla nas widoczne. Skala fizycznego wszechświata obserwowana przez astronomów jest oszałamiająca; to coś takiego jak setki gwiazd w naszej galaktyce które przypadają na każdą osobę na tej planecie.

Kiedy myślę o Chochmie i Binie to próbuję myśleć o nich takiej właśnie skali. Fizyczny wszechświat w którym mamy dom, uważany za Malchut, jest rozległy tajemniczy i zawiera niepojęte energie. Rozważanie Ojca i Matki stworzenia w jakiejkolwiek mniejszej skali wydaje mi się aroganckie. To prowadzi nas do pytania „Czy można doświadczyć czy być wtajemniczonym do boskich sefirot?”

Jeśli Kabała jest rozpatrywana jako opartą na doświadczeniu, a nie intelektualną konstrukcję, to odpowiedź brzmi „tak”. Te boskości reprezentują coś rzeczywistego. Co takiego one przedstawiają? Czy możliwe jest „przekroczenie Otchłani”? Odpowiedzi na te pytania zależą od Kabalistycznego modelu który wybiera się do użytku, a dokładniej od tego jak interpretuje się Drzewo Życia. Do celu wywodu wybrałem trzy zamienne modele:

  • Model A: sefira Malchut reprezentuje cały wszechświat fizyczny; sefirot od Jesod do Chesed (Mikroprosopus) reprezentuje odczuwającą, samoświadomą istotę; boskości reprezentują Boga całego wszechświata, Boga w Dużej skali
  • Model B: Drzewo Życia jest modelem ludzkiej świadomości; a boskości reprezentują Boga wewnątrz, Boga w Małej skali
  • Model C: Drzewo Życia istnieje w czterech światach stworzenia, a mianowicie Acilut, Brija, Jecira i Asija. Kiedy mówimy o „Drzewie”, to mówimy o normalnym ludzkim doświadczeniu, „Drzewie Jeciry”; „Otchłań” jest tak właściwie jedynie „Otchłanią Jeciry”.

Wszystkie trzy modele można odnaleźć w Kabalistycznych pismach i rzadko jest jasne której wersji używa autor w danym czasie. Przyznaję się do winy. Model A radykalnie różni się o Modeli B i C. Model A jest wszechstronnym modelem wszystkiego, podczas gdy w Modelu B i C Drzewo zostało zastosowane w sposób rekurencyjny do elementu całości, a mianowicie istotę ludzką uważaną za boską iskrę. Jest to ważna (o ile nie myląca) Kabalistyczna technika: weź całość, znajdź nowe drzewo w każdym jego elemencie i zastosuj tą metodę rekurencyjnie dopóki nie uzyskasz wystarczającej ilości szczegółów by wyjaśnić wszystko. Ta idea jest podsumowana aforyzmem: „w każdej sefirze jest Drzewo”.

Czy możliwe jest doświadczenie owych boskości w Modelu A? Czy możliwe jest bycie jednym z Bogiem miliarda miliardów słońć? Chciałbym tutaj powiedzieć, że doświadczenie ich możliwe jest jedynie dzięki przechodzeniu wzdłuż ścieżek od Tiferet i przekroczeniu Otchłani; to znaczy, jako dla żyjącego, wcielonego istnienia moja świadomość wzrasta w górę nie dalej niż do Tiferet (czy Daat) i zrozumienie owych boskości możliwe jest tylko poprzez łączące ścieżki. Doświadczanie zaś świadomości Biny w tym modelu byłoby równoznaczne z byciem zdolnym do modyfikacji stałych fizycznych przyrody- stałej Planka, prędkości światła, stałej grawitacyjnej, stosunku mas cząsteczek itd- skutki które trudno sobie wyobrazić! Doświadczanie Chochmy byłoby tu doświadczeniem siły, która podpiera miliardy galaktyk. Nie wierzę, że nawet najbardziej arogancki mag mógłby twierdzić, że osiągnął którekolwiek z tych wtajemniczeń- ciągłe istnienie planety jest prawdopodobnie najlepszym na to dowodem!

Model B jest modelem Mikroprosopusa (na ten przykład istoty ludzkiej) jako kompletnego Drzewa. W Zoharze znajduje się kilka dowodów na to, że autor myśli o Makroprosopusie i Mikroprosopusie właśnie w ten sposób, nawiązując do „większej Chochmy” i „mniejszej Chochmy”. Model C jest w istocie podobny do Modelu B, ale odlany został w nieco innej matrycy.

Dzięki takiej interpretacji z pewnością możliwe jest rozważanie „mniejszej Chochmy” jako dostępnego stanu świadomości, a „Większa Chochma” pozostaje jak w Modelu A; Znaczy to, że możemy doświadczyć Boga wewnątrz, „Boga w Małej skali”, i doświadczyć naszej zasadniczej jedności z wszystkimi innymi istotami żyjącymi rozpatrywanymi jak „Bogowie w Małej skali”, ale poza tym leży większa tajemnica, „Bóg w Wielkiej skali”. Możemy być nieodrodnymi dziećmi własnych rodziców , ale indywidualnie nie jesteśmy identyczni z nimi.

To omówienie może wydawać się tajemne, ale w ludziach istnieje naturalna skłonność do wywyższania duchowego doświadczenia do najwyższego poziomu, co nie robi nic więcej niż nadyma i obniża wartość waluty językowej której używamy do opisania tych doświadczeń. Wszechświat jest zbyt duży, zbyt tajemniczy, i zbyt pełny nieskończonych możliwości cudu dla każdego, by domagać się pełnego wtajemniczenia do Malchut, a tym bardziej Keter.

Na koniec warto zapytać  „czym jest Bóg?”. Co w rzeczywistości reprezentuje kabalistyczna trójca złożona z Keter, Chochmy i Biny? Rozmyślnie unikałem wspominania o ogromnej ilości Kabalistycznego materiału dotyczącego tych trzech sefirot, ponieważ nie jest jasne czy przyczynia się do autentycznego ich zrozumienia. Na przykład jak bardzo użyteczna jest wiedza że nazwa Biny (BINH) zawiera nie tylko IH (Jod, He), litery reprezentujące Chochmę i Binę, ale również BN, Ben, syna? Istnieje taki poziom zrozumienia Kabały, który jest intelektualny, i zdolny do niemal nieskończonego opracowywania, ale takie coś prowadzi donikąd.

Jakie doświadczenie lub postrzeganie niesie za sobą słowo „Bóg”? Jeśli nie istnieje nic, co nie byłoby Bogiem, to dlaczego tak wiele osób szuka Boga? Dlaczego ta wiele osób czuje się od Boga oddalonymi?

Ostatnimi czasy przeglądałem w mojej lokalnej księgarni okultystycznej, w której zawarty był katolicki wykaz książek obejmujących religie wschodnie, astrologię, Tarot, szamanizm, kryształy, teozofię, magię, tradycje Celtyckie i Graala, mitologię, Kabałę, czarostwo, i tak dalej, Nie jestem pewien czego szukałem, ale po kilku godzinach szukania na pewno tego nie znalazłem. Natomiast tym co mnie uderzyło był stopień do jakiego wiele z tych książek napisanych było w taki sposób, by polepszać samopoczucie istot ludzkich.

Otóż jest taki pogląd reprezentujący zadowolenie z siebie, przesiąkający literaturę okultystyczną, że te „uduchowione” istoty ludzkie są troszkę bardziej „zaawansowane” czy „rozwinięte” od całej reszty zgrai, że są „poruszającymi się wzdłuż Ścieżki” w kierunku pewnego rodzaju „oświecenia”, „kosmicznej świadomości”, „zjednoczenia z Bogiem”, „boskiej miłości”, jednej z wielu pierwszorzędnych i absolutnie wzniosłych celów. Wszystkie one są tak wzmacniające, tak dające oparcie i wygodne. Nawet w tych mniej bujających w obłokach i sztucznych do przesady pracach pogląd jest przeważnie, prawie wyłącznie obracający wokół człowieka, i jak dla mnie trudno jest uniknąć wrażenia, że wszechświat został zaprojektowany jako plac zabaw wyścielony pianką gąbkową dla dusz ludzkich by mogły sobie w nim broić. W wypowiedzi Marksa że religia jest opium dla ludu jest więcej niż ziarnko prawdy i osoba cyniczna może usprawiedliwiać twierdzenie, że okultyzm i religia tajemna to jednak coś więcej niż bezpieczny kocyk dla nieszczęśliwych ludzi którzy nie potrafią spojrzeć w twarz rzeczywistości.

Gdzie są te książki które mówią:

„Jesteś nic nie znaczącym pyłkiem we wszechświecie tak rozległym, że nawet nie zacząłeś pojmować jego skali.

Całe ludzkie doświadczenie i wiedza jest zaściankowa, bez znaczenia i w dużej mierze nieistotna w skali wszechświata, a twój osobisty wkład jest taki nawet bardziej.

Twoje roszczenia okultystyczne prowadzą do niczego i są starannie zaprojektowane do ochrony Ciebie przed jakimkolwiek doświadczeniem rzeczywistości.

Nie ma Mistrzów czy Potęg, ani Ukrytych Zwierzchników, ani Adepti Wewnętrznych Planów, ani Mesjaszów, a Bóg cię nie kocha.

Jedyną rzecz jaką posiadasz jest twoje życie, a wraz z nim radość i tajemnica życia we wszechświecie po brzegi wypełnionym życiem, w którym wiadomo niewiele i pozostaje wiele do odkrycia.

Kiedy umrzesz to nie żyjesz.”

Co prawda z tym stanowiskiem się nie do końca zgadzam, lecz jest to punkt widzenia warty przyjęcia,  który niestety nie bywa tak silnie reprezentowany w ezoterycznej i okultystycznej literaturze. A czemu nie jest? Może dlatego że ludzie nie chcą kupować książek, które to głoszą.

Biorę pod uwagę tę opinię dlatego że, odzwierciedla moje osobiste doświadczenie; te książki co prawda nie mają ogólnej słuszności, ale mimo to warte są zapamiętania.

Sądzę, że wiele religijnych, ezoterycznych i okultystycznych tradycji które obecnie istnieją są nieświadomie zaprojektowane tak by chronić istoty ludzkie od doświadczania Boga i prowadzą do doświadczeń, które są przekonujące same w sobie, a mają tendencje do bycia odczuciami miłości, ochrony, pokoju, bezpieczeństwa, osobistego wzrostu, wspólnoty i wzmocnienia, wszystkiego zawiniętego w silnie obracający wokół człowieka system wartości w których są podkreślane pozytywne ludzkie uczucia i doświadczenia. Dalekie od prowadzenia ludzi do pewnego rodzaju zgodności z rzeczywistością świata,  takie przekonania religijne mogą działać w przeciwnym kierunku. Jestem przekonany że ludzie są oddaleni od Boga z powodu wyboru i nie mogą znaleźć Boga bo tego nie chcą.

Trudno jest usprawiedliwiać to przekonanie bez uciekania się do cebulowo-warstwowego modelu psyche głoszącemu, że pod powierzchnią niepodejrzewaną i prawie niedostępną, jest warstwa, która stara się chronić nas egzystencjalną grozą stawania w obliczu rzeczy takimi jakie są.

Jako dziecko bałem się ciemności. Ciemność sama w sobie nie była szkodliwa, ale byłem bardzo przestraszony, i w moim przypadku był to strach który decydował o moim związku z ciemnością , a nie żadną cechą ciemności samej w sobie. Tak samo jest z Bogiem – istnieje nasz głęboko zagrzebany i nierozpoznany strach który decyduje o naszej relacji z Bogiem.

Czytamy książki, chodzimy do kina i teatru, spieramy się , wynajdujemy nowe rzeczy, robimy imprezy, gramy w gry, poszukujemy Boga, wspólnego życia i miłości, zagrzebujemy siebie we wszystkich tych zatraceniach ludzkiej społeczności w szalonym i nieustannym wysiłku unikania warstw strachu- strach przed samotnością, strach przed odrzuceniem, strach przed chorobą, obumarciem, rozkładem, strach przed szaleństwem, strach przed bezsensownością, dowolnością i daremnością, strach przed śmiercią i osobistym unicestwieniem. Kiedy unikamy kontaktu ze strasznymi emocjami to w ten sposób izolujemy siebie od autentycznych doświadczeń.

Podobnie jak widzowie w kinie, możemy żyć w pochłaniającym fantastycznym świecie XX wiecznego ludzkiego społeczeństwa i zapomnieć że jest ciemno, zimno a na ulicy na zewnątrz pada deszcz. Tak jak widownia wcześniej czy później będziemy jednak chcieli opuścić nasze siedzenie. Pod wszystkimi naszymi obawami jest strach otwarcia drzwi które skrywają okropną prawdę: że tak naprawdę nigdy nie byliśmy, oddzieleni od Boga, że Otchłań jest naszym osobistym wytworem, i że umyślnie i z ogromną energią i wytrwałością, wybraliśmy nie poznanie jej.

Tłumaczenie: Psyche Controller