Magiczne wątpliwości

Jeżeli tu jesteś, to zapewne znaczy, że już parasz się magią lub pragniesz się tym zająć. A jeśli tak jest, to nie trzeba ci mówić, że magia działa, bo doskonale o tym wiesz. Czasami jednak przychodzi zwątpienie lub czysta ciekawość „jak to jest u innych”. I w odpowiedzi na to powstał poniższy tekst.

Poza działaniami magicznymi zdarza mi się pracować z bóstwami. Bardziej w formie paktowania niż tradycyjnemu oddawaniu czci w religijnym klimacie. I z bóstwami, jak z ludźmi: względem niektórych pojawiła się sympatia, a z innymi w ogóle nie było kontaktu. Zero efektów. Albo pracowałam za krótko, albo w sposób niewłaściwy, albo pozostaje mi stwierdzić, że swą aparycją bóstwa nie przekonałam i się nie dogadaliśmy. Trafiłam jednak na jedno, które nigdy mnie nie zawiodło. Więc skoro nasza współpraca się tak układała, to tym chętniej się ku niemu zwracałam, kupowałam nawet podobizny, częściej składałam ofiary. Nigdy jednak nie nadużywałam tych przywilejów. Mierząc siły na zamiary z prostymi rzeczami radziłam sobie sama, ale też nie prosiłam o sprawy jawnie nieosiągalne. Potrafiłam jednak wychodzić z sytuacji pozornie bez wyjścia… dzięki współpracy z bóstwem.

Sukcesy dodają pewności siebie, a zbytnia pewność siebie przeradza się we mnie w zwątpienie… Dlaczego wszystko się tak udaje? Przecież życie tak nie wygląda… Czy to w ogóle możliwe? Czy to się dzieje naprawdę, czy siebie okłamuję?
Jednak za każdym, ale to za każdym razem niepewność ta była rozwiewana przez kolejny sukces.

Spotkała mnie w życiu sytuacja dla mnie trudna. Fizycznie zrobiłam absolutnie wszystko, co byłam w stanie, by sytuację tę rozwiązać. Od razu wprowadzałam w życie wszelkie pomysły podsuwane przez znajomych. Oczywiście sięgnęłam też po wszelkie mi znane i sprawdzone praktyki magiczne, bo nierozwiązanie tej sprawy groziło mi poważnym załamaniem się mojego świata.

Stała się wtedy rzecz dziwna. Bardzo intensywnie pracowałam ze swym bóstwem, by problem rozwiązać, choć pewien sceptycyzm się we mnie wkradał… bo owe bóstwo trochę nijak patronowało takim sprawom jak mój problem. I dziwność polega na tym, że podczas jednego z rytuałów przyszła do mnie wskazówka, do jakiego innego bóstwa się z tym zgłosić. Faktycznie to wskazane pasowało bardziej tematycznie, ale było to bóstwo z zupełnie innego panteonu – choć jednocześnie takie, z którym już kiedyś współpracowałam. Przeszukałam internet, zgromadziłam co mi potrzebne i zwróciłam się do tej istotki poleconej mi przez moje bóstwo.

Termin rozwiązania był dość ściśle określony. Miało się to stać w przyszłym miesiącu. Oczywiście nowy miesiąc nadszedł, nic się nie zmieniło, a ja odchodząc od zmysłów stwierdziłam, że boga nie ma… Albo moja magia musi być tak okropnie beznadziejna, albo to całe bóstwo, to nic, jak tylko wymysł. Łatwo było wierzyć, gdy czarowałam na sprawy dotyczące głównie mnie, mojego nastawienia, działania, za które ja jestem odpowiedzialna. Ale gdy przyszło do czarów względem czegoś, na co nie mam bezpośredniego fizycznego wpływu… Nagle klapa. Aż zapragnęłam wyrzucić wszystkie te zgromadzone podobizny. Coś, na czym zależało mi najbardziej na świecie, czemu poświęciłam chyba najbardziej intensywne praktyki w swoim życiu… I zero rezultatów. Idzie się sobą rozczarować.

I oto szóstego dnia miesiąca przyszło rozwiązanie. Odzyskałam, co moje. Nie jestem w stanie opisać mojego szczęścia, satysfakcji i tego, jak bardzo umocniło się moje przekonanie. Oczywiście bóstwo pozostanie mi najbliższym już prawdopodobnie na zawsze.

Skąd wiem, że magia działa?
Właśnie dzięki takim doświadczeniom. Po efektach, które z każdym sukcesem, z każdą coraz bardziej skomplikowaną sprawą coraz trudniej nazwać zwykłym zbiegiem okoliczności.

Freaky Jester

2 thoughts on “Magiczne wątpliwości

Comments are closed.