Inwokacja w modelu psychologicznym i spirytualnym

Człowiek od początku postrzegał bogów na różne sposoby – w zależności od kultury w jakiej się wychowywał. Niezależnie jednak od panteonu z jakiego pochodziła dana istota, wszystkie bóstwa łączył jeden mianownik – były traktowane jako realne, istniejące i świadome istoty. Sytuacja nieco uległa zmianie na początku XX wieku, kiedy na zachodni okultyzm zaczął mieć duży wpływ A. Crowley i A. O. Spare, nie bez pomocy rozwoju psychologii. Część osób zaczęła postrzegać wtedy niematerialne istoty jako fragmenty własnej psychiki, co w pewien sposób przyczyniło się do ukształtowania się dzisiejszej magii chaosu. Niegdyś realni, potężni i władczy bogowie przez część osób zostali przemianowani na godformy – będące połączeniem konceptów myślowych, archetypów i utkwionych w pamięci historyjek o niematerialnych istotach z różnych panteonów – a więc na abstrakcyjne formy które nigdy realnie nie istniały – istniejąc tylko w naszych głowach. Nie oznacza to jednak że osoby praktykujące magie chaosu zawsze patrzą na zewnętrzne byty jako na takie konstrukty – wręcz przeciwnie. Tutaj ilość podejść jest bardzo różnorodna, i najlepiej charakteryzuje je Frater U.’.D.’. w ‚Modele Magii’.

Tyle słowem wstępu dla osób które pierwszy raz stykają się z różnymi modelami – przejdźmy więc do konkretów.

W tym artykule będę opierał się na ww. podziale, i chciałbym przedstawić różnice między inwokacją bóstw w modelu spirytualnym a inwokacją godform w modelu psychologicznym – zarówno jako zbiór różnych przeczytanych w wielu miejscach informacji, jak i przez pryzmat własnego subiektywnego doświadczenia.

Wybór modelu

Dla osoby która posiada stały i ugruntowany pogląd na świat ten dylemat w zasadzie nie istnieje. W końcu posiadając przeświadczenie że świat wygląda ‚tak i tak’ nie ma miejsca na wybór. Jest tylko wyobrażenie zbudowane na odrzuceniu informacji które uznamy za nieprawdziwe i uzupełniane w kilku miejscach własnym doświadczeniem.
Inaczej jednak wygląda sytuacja u osoby która zaczyna próbować praktyki zmiennych wierzeń. Szybko się okazuje że plastyczność wiary to cholernie ciężka sprawa. Samo powiedzenie sobie że zewnętrzne byty nie istnieją nie do końca przekłada się na zmianę systemu wierzeń i postrzegania świata który tkwi dużo głębiej niż w racjonalnym umyśle do którego na co dzień mamy dostęp. Niemniej jednak jeżeli ktoś wewnętrznie traktuje bóstwa jako coś nieistniejącego – powinien się chociaż przez chwilę zastanowić w jakim modelu mógłby lub powinien pracować w danej operacji magicznej.

Dlaczego jest to takie ważne? Z prostej przyczyny – inaczej będzie się postępować z czymś co jest niezależną i świadomą istotą, a inaczej z czymś co uważamy za część nas samych.

Bóstwo w modelu spirytualnym

Bóstwo w modelu spirytualnym to istota obdarzona własnym intelektem, posiadająca własne priorytety, lubiąca jedne rzeczy a nielubiąca innych, posiadająca własną historię i przede wszystkim nie zawsze skłonna pomóc osobie inwokującej.

Godforma w modelu psychologicznym

Godforma w modelu psychologicznym jako istota nie istnieje. Jest konceptem myślowym, archetypem głęboko zaszytym w zbiorowej nieświadomości, któremu zostało nadane imię i przypisana historyjka osadzona w określonych ramach kulturowych. Postrzeganie świata przez pryzmat modelu psychologicznego sprawia, że nie ma w nim żadnych boskich i potężnych istot, jest tylko fizyczny i co najważniejsze nieznany świat i subiektywne odczucia w naszym umyśle. Istoty które w modelu spirytualnym nazywane są bóstwami, w tym modelu są naszymi własnymi myślami – są zasobami z których możemy korzystać – wspomnieniami które możemy sobie przypominać.

Warto tutaj także wspomnieć że pojęcie godformy nie ogranicza się tylko do modelu psychologicznego lecz także do spirytualnego w ujęciu magii chaosu, a więc w postaci przyjmowania paradygmatu o istnieniu i realności danego bóstwa. Wspominam o tym, aby czytelnik mógł zobaczyć różnicę między np. katolikiem modlącym się do Jezusa o sprawiedliwy wyrok sądu w sprawie członka rodziny, a osobą która chwilowo przyjmie za swój system wierzeń wiarę katolicką i modlącą się do Jezusa o sprawiedliwy wyrok sądu w sprawie członka rodziny. W obu przypadkach mamy osoby operujące w modelu spirytualnym, pierwsza poza modlitwą będzie dalej wierzyła w istnienie Jezusa jako Syna Bożego, drugiej jest kompletnie obojętne czy nim jest czy nie i czy w ogóle Jezus jako człowiek żył.

Czy wybór modelu ma wpływ na metodę inwokacji? Myślę że wszystko zależy od indywidualnego podejścia. Dla mnie jako osoby praktykującej magie chaosu nie ma to większego znaczenia, jednak dla osób które mają bardziej konserwatywne poglądy na pewno będzie to miało znaczenie. Z doświadczenia wiem jednak że większość metod inwokacji z modelu spirytualnego można swobodnie przenieść na inwokacje godform w modelu psychologicznym. Mantrowanie imienia, wygłaszanie inwokacji w postaci hymnu czy pathworkingi doskonale spisują się w obu modelach. Różni się tylko miejsce skąd przychodzi odpowiedź. Ze względu że jest trochę różnych artykułów lub wzmianek w książkach poświęconych inwokacji ‚jako takiej’ – nie chce opisywać od podstaw różnych metod bo i nie o tym jest ten artykuł. Powróćmy więc do meritum sprawy.

Relacje z bóstwem i godformą

Postrzegając bóstwa jako niezależne byty, siłą rzeczy jesteśmy niejako zmuszeni traktować je z szacunkiem aby zyskać ich aprobatę jeżeli poza samą operacją inwokacji chcemy uzyskać ich wsparcie. Z szacunkiem dla bóstw, a może raczej w związku z uzyskaniem u nich aprobaty, także w kontekście historycznym, mocno związany jest obrządek składania im ofiar, co można wykorzystać jeżeli pracuje się w tym modelu.

W wypadku modelu psychologicznego gdzie pracujemy z określonym archetypem ciężko mówić o budowaniu jakiejkolwiek partnerskiej relacji między nami a godformą – bo po prostu nie ma z kim. Relacje z godformą w tym modelu przypominają relacje z naszym wewnętrznym głosem który dysponuje bogatym arsenałem wspomnień których jako osoby z krwi i kości nigdy nie przeżyliśmy, i który rzecz jasna dysponuje taką samą mocą sprawczą jak realne bóstwo w modelu spirytualnym, wewnętrznym głosem na który zawsze możemy liczyć.

Model spirytualny zakłada że świat wypełniony jest niematerialnymi istotami, a żyjące w nim bóstwa przyglądają się ludziom i ich poczynaniom czy tego chcemy czy nie, w szczególności doglądając osób które usiłują się z nimi kontaktować. Ma to więc zarówno swoje plusy i minusy, przynajmniej w wypadku bóstw z założenia chętnie wpływają na życie człowieka. W wypadku takiego bóstwa, pracując z nim dłużej i będąc z nim w dobrej komitywie, można zauważyć jego ingerencje w swoim życiu na wielu frontach, niezależnie czy się o to prosiło czy nie – i nie zawsze są to ingerencje które uznalibyśmy za pomyślne. W dużej mierze wszystko zależy od charakteru i kultury z jakiej się wywodzi dane bóstwo. Praca z bóstwem o którym wierzy się że poddaje próbom swoich wyznawców, często prędzej czy później wpędza w jakieś cholerne kłopoty będące w domenie danego bóstwa, a od tego czy sobie z nimi poradzimy bardzo mocno zależą nasze późniejsze relacje z danym bóstwem. Na podstawie własnego doświadczenia mogę napisać że może być ciężko odrobić stracone w taki sposób zaufanie. W jednym przypadku podejmowałem kilka prób ale każdą mógłbym skwitować jako ‚gadaj zdrów’ – doszedłem więc do wniosku że jeśli nie zachowam się jak jakiś mityczny heros udowadniający swoją wartość – to pewnie już tak zostanie 😉

Inaczej wygląda sprawa w modelu psychologicznym. Tutaj ze względu na wyznawaną budowę świata godformy wydają się niesamowicie sterylne i zamknięte w świecie naszego umysłu tak długo dopóki nie zaprzęgniemy ich do działania. Tutaj nigdy nie zaobserwowałem żadnych niespodzianek – za każdym razem dostawałem to co chciałem. Godformy w tym modelu można porównać do narzędzia które chcemy użyć. Wystarczy je wziąć i wykorzystać prezentowane przez nie aspekty.

Wychodzi więc na to, że pod względem relacji godforma jest bardziej user friendly, bo wsparcie jakie chcemy uzyskać w danej sprawie zawsze zostanie nam dostarczone. Nie oznacza to jednak że spojrzenie na te istoty przez pryzmat godform jest lepsze od spojrzenia przez pryzmat bóstw – a niestety takie spojrzenie ma sporo osób które stawiają swoje pierwsze kroki w magii chaosu. W praktyce magicznej w większości wypadków nie chodzi wszak o zbudowanie samej relacji między nami a tymi bytami ale o uzyskanie dzięki nim określonego efektu.

Efekty pracy z bóstwem i godformą

Na wstępie tej części muszę zaznaczyć że będzie opierała się tylko i wyłącznie na własnych subiektywnych doświadczeniach i odczuciach – a te zawsze będą pochodną nie tylko mojego osobistego spojrzenia ale także zależne od moich umiejętności – należy więc na tą część patrzeć jak na jeden z możliwych wariantów, który u innych osób może być całkowicie odmienny.

Generalnie to ciężko mówić o jakimkolwiek porównaniu samych efektów dwóch różnych praktyk. Co prawda możemy stworzyć w miarę podobne zadania które wg nas mogą wydawać się o podobnym stopniu trudności, ale dochodzi do tego także czynnik o którym nic nie wiemy – plany i myśli innych osób będących celem oraz innych osób mających plany co do osoby będącej celem. Zamiast więc pisać o różnicach w efektach – napiszę o rzeczach na które w moim mniemaniu warto zwrócić uwagę aby praktyka była efektywna.

Wracając do pierwotnych założeń modelu spirytualnego – bóstwa reprezentują istoty dużo od nas potężniejsze. Prosimy je o wsparcie a one nam go udzielają (lub nie) zarówno w formie wypełnienia nas danymi aspektami, radami jak i wpływem na rzeczywistość. Na podstawie mojego doświadczenia mogę powiedzieć że w modelu spirytualnym moje działania powinny zostać ukierunkowane na zdobycie dobrych relacji z bóstwem wspartymi jakąś małą ofiarą. Wypracowałem więc sobie metodę w której inwokuję bóstwo 2-3 razy zanim poproszę je o konkretne wsparcie w danej sprawie – właśnie w celu zbudowania dobrych relacji. Gdy te są wystarczająco dobre wystarczyło mi tylko poprosić bóstwo o wsparcie w danej sprawie aby zostać wypełnionym danymi aspektami i emocjami spadającymi na mnie właściwie w jednej chwili. Dla mnie zawsze jest to pewien rodzaj szoku – właśnie przez tą gwałtowność.
Trzeba jednak pamiętać że kontakty z bóstwami nie ograniczają się do samych inwokacji. Bóstwa wszak z założenia żyją swoim życiem i ewentualnie obserwują nasze poczynania. Kilkakrotnie udało mi się zbudować na tyle silną relacje z bóstwem aby móc ją prosić o wsparcie w trakcie normalnego funkcjonowania bez żadnej operacji magicznej, w sytuacjach kiedy przydałaby mi się ich pomoc. Efekty co prawda nie były tak intensywne jak podczas operacji magicznej – ale dawały wystarczająco motywującego kopa do działania.

Model psychologiczny ma inne założenia. Tutaj jesteśmy my sami i potencjał całej ludzkiej psychiki. Potencjał ten jednak musi przejść przez pryzmat nas samych – nasze umiejętności są więc soczewką za pomocą której mamy możliwość skupić wybrane aspekty i ukierunkować na określony cel. Jak pisałem wcześniej – w tym modelu nie ma potrzeby budowania relacji z godformami – bo nie ma z kim. Całość ogranicza się więc do skutecznej inwokacji i wypełnieniu siebie wybranymi aspektami – dla mnie jednak nigdy nie było to tak ‚hop siup’ jak w modelu spirytualnym. Godformy w tym modelu dają nam szybki dostęp do zbiorów pamięci związanych z aspektami danej godformy – zarówno naszych, jak i nazwijmy to ‚zewnętrznych’ których nigdy sami nie przeżyliśmy – które mogą być wytworami naszej fantazji opartymi na zdobytych informacjach lub na głęboko zaszytych archetypach. Problem w tym, że w moim wypadku wiele z tych wspomnień nie jest obarczonych większymi emocjami – a przynajmniej nie w pierwszej chwili kontaktu z nimi – na tyle silnymi aby poczuć się specjalnie nimi wypełnionymi. Za każdym razem więc musiałem je dłużej eksplorować aby dokopać się do związanych z nimi emocji które z każdym kolejnym wspomnieniem stawały się coraz bardziej żywsze i silniejsze. Intensywność wypełnienia tymi aspektami więc w dużej mierze zależna była od moich szeroko rozumianych umiejętności eksploracji własnego umysłu – i w czasach kiedy nie miałem większego doświadczenia w pathworkingach – praca w tym modelu z godformami dawała mi po prostu słabe rezultaty – wypadające bardzo mizernie w porównaniu do wcześniejszych praktyk z modelem spirytualnym.

Generalnie więc w moim wypadku cały problem rozbijał się o (nazwijmy to) ‚ładunek emocjonalny’ związany ze wspomnieniami zgodnymi z aspektami danej godformy. Biorąc pod uwagę fakt że wspomnienia im dotyczą dawniejszych rzeczy tym zazwyczaj są bledsze i mam do nich większą rezerwę – nauczyłem się obchodzić ten problem poprzez nadawanie im ‚świeżości’ – co sprawdziło się idealnie zwłaszcza w wypadku tych ‚zewnętrznych’ wspomnień. Pathworkingi okazały się tutaj idealnym narzędziem do tego celu. Pozwalają zaplanować określone ramy ‚fabuły’ a jednocześnie dają możliwość postawienia się w rożnych sytuacjach i sprawdzić jakie będą reakcje. Dają więc mi pewien przedsmak emocji i aspektów na które chcę się otworzyć w całości podczas późniejszej inwokacji mającej się odbyć w ciągu najbliższych dni.

Poboczną różnicą wynikająca z pracy w tych modelach jest również sam czas jaki muszę przeznaczyć na operację inwokacji. W modelu spirytualnym cała operacja inwokacji nigdy nie zajmowała mi więcej niż 50 min gdzie większość czasu i tak spędzałem na poddawaniu się wizjom po wypełnieniu się danymi aspektami. W modelu psychologicznym aby uzyskać intensywność na podobnym poziomie musiałem przeznaczyć 2-3 godziny.

Osobiście również nie udało mi się poza inwokacją uruchomić zasobów godformy ‚na zawołanie’. Co prawda siliłem się na wizualizacje i pobudzanie w sobie emocji, ale nigdy nie wyciągnąłem nic więcej co wykraczałoby poza wizualizację. Z jednej strony na pewno nie ma się czemu dziwić – bo wpisuje się to w budowę świata wyznaczanego przez model psychologiczny, z drugiej być może jest to możliwe – tylko sam nie potrafię tego zrobić bo zwyczajnie brakuje mi umiejętności.

Tak jak wcześniej porównując pracę z bóstwami i godformami pod względem relacji, tak teraz czas na podsumowanie pod względem samej operacji. Dla mnie – jako dla osoby która na świat i tak patrzy przez pryzmat modelu psychologicznego – inwokacja godformy w modelu psychologicznym jest dużo bardziej wymagającą praktyką niż inwokacja bóstwa w modelu spirytualnym. Model spirytystyczny więc ma więc tutaj pewną przewagę nad modelem psychologicznym – przynajmniej w wypadku gdy utrzymuje dłuższe i dobre relacje z bóstwem, i biorąc pod uwagę to zagadnienie – to on jest bardziej user friendly.

Meta model

Frater U.’.D.’. w ‚Modele Magii’ opisał różne modele magiczne – koncepcje jak można spoglądać na świat. Warto jednak mieć na uwadze, że zaprezentowane tam modele w swojej czystej postaci są nieco oderwane od rzeczywistości – z prostej przyczyny. Modele nie są systemami magicznymi – a jedynie próbami opisu świata zawierającymi pewne spojrzenia na niego. Każdy system magiczny spogląda na świat nieco inaczej, w większości wypadków więc zawiera w sobie elementy różnych modeli.
Podobnie wygląda sprawa z osobami praktykującymi magię chaosu. Każda z nich posiada swój jakiś tam światopogląd – lub kilka jego różnych wersji i w zależności od praktyki go zmienia, ewentualnie wymienia jego składowe części. Ciężko w związku z tym o praktykę w czystym modelu spirytualnym lub czystym modelu psychologicznym jeżeli wcześniej dokładnie nie przemyśli się swojego spojrzenia na świat, lub świadomego przyjęcia danego paradygmatu na czas danej praktyki.

Jeżeli o mnie chodzi – we własnej praktyce magii chaosu staram się maksymalnie rozdzielać praktyki nie mieszając różnych modeli. Nie robię tego jednak ‚bo tak trzeba’. Robię tak raczej bo takie mam widzimisię 😉 – głównie z chęci eksperymentowania i poznawania różnic między różnymi podejściami. Artykuł ten jest więc oparty na doświadczeniach wynikłych właśnie z takiego rozdzielania i na 100% osoby których praktyki zawierają elementy różnych modeli dojdą do innych wniosków niż ja. Nie zdziwiłbym się także gdyby osoby stosujące podobny do mojego rozdział doszły do innych wniosków – praktyka magiczna wszak bardzo często dotyka subiektywnych odczuć a każdy ma inne umiejętności, doświadczenia i rozwiniętą percepcję. Nie traktujcie więc tego co napisałem jako prawdę ostateczną. Wręcz przeciwnie. To tylko subiektywne odczucia pojedynczej osoby co do których realności sam do końca nie jestem przekonany 😉

O salat

Wychodzący z założenia że jesteśmy zbyt ułomni aby poznać ostateczną prawdę, koleś który jakiś czas temu uznał że najwygodniej będzie mu spoglądać na świat przez pryzmat modelu psychologicznego. Praktykant magii chaosu poszukujący w swej praktyce czegoś więcej niż wpływu na otaczającą go rzeczywistość.

Sprawdź Również

Niezawodny sposób na stworzenie Serwitora

Na pewnym forum swego czasu – jak to wcześniej czy później bywa na forach – …

Jeden komentarz

Powered by themekiller.com