Krew w magii

Temat na forum 'Rozważania ogólne' rozpoczęty przez Rasphul, Sierpień 23, 2014.

  1. Finneus

    Moderator Jeż
    Członek Załogi
    Expand Collapse

    Dołączył:
    Luty 13, 2015
    Posty:
    46
    Polubienia:
    20
    Płeć:
    Mężczyzna
    Zastanawiałem się ostatnio nad wykorzystaniem krwi zwierzęcej - nie czy jej używać, ale jakiej i dlaczego. Kwestie etyczne są w tym wypadku trzeciorzędne.
    Stąd pytanie - krew jakiego zwierzęcia może być, wedle was, wykorzystana i dlaczego? A także skąd pochodzi ta wiedza? Zakładam, że w tak dużej grupie osób znajdzie się ktoś mogący coś o tym powiedzieć, choćby była to wiedza tylko teoretyczna. Wyszczególnię kilka przykładów, dla lepszego wskazania o co mi chodzi:

    - Wedle "Historii Naturalnej" Piliniusza krew kozy potrafiła "rozpuścić" diament. Wynikać to miała z magii sympatycznej, diament jako coś idealnego miał nie być w stanie wytrzymać kontaktu z czymś tak paskudnym jak krew kozy i tracić swoje właściwości.
    - Krew Dudka (ptaka, nie bramkarza) zsyłać miała wizje (diabła, ukochanego itp.), ofiara z ptaka była elementem części średniowiecznych rytuałów nekromantycznych.
    - Smarując się krwią Lwa czyniło się bezpiecznym od ataków innych zwierząt, wedle "Liber medicinae ex animalibus" Sextusa Placinusa, zapewne ma to związek z pozycją Lwa jako "króla zwierząt", ale sam rękopis chyba o tym nie wspomina. (Lingua Latina difficile est).

    Współcześnie najłatwiejszy dostęp posiadamy do krwi zwierząt hodowlanych, czy domowych, słowo o niej też nie zaszkodzi. ;3
     
  2. SerafinSadok

    Zelator
    Expand Collapse

    Dołączył:
    Lipiec 22, 2017
    Posty:
    33
    Polubienia:
    3
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Katowice
    #62 SerafinSadok, Październik 20, 2017
    Ostatnio edytowane przez moderatora: Październik 20, 2017
    Co prawda ekspertem w tej tematyce nie jestem. Jednakże wydaje mi się, iż jednak zwracania uwagi na to, jaką krew winno się wykorzystywać do rytuałów magicznych ma jednak na celu nic innego, jak ukrycie prawdziwej recepty przed niewtajemniczoną osobą. Kto znał szyfr ten wiedział co symbolizuje krew np. lwa, ptaka, nietoperza, a ten kto nie znał mógł być nie dość, że zniechęcony do obrzędu, chociażby przez sam fakt, że nie miał jak zwierzę udupić, a nawet poczuć obrzydzenie do rytuału i go nie wykonać.
     
  3. Gnostyk

    Zelator
    Expand Collapse

    Dołączył:
    Grudzień 11, 2016
    Posty:
    69
    Polubienia:
    89
    Osobiście uważam, że krew, jako przedmiot - nie ma samoistnie własnego (większego) znaczenia, ponieważ to, skąd pochodzi dopiero wpływa na jej zależność i wartość.
    Zwróć uwagę, iż, jak sam przytoczyłeś, krew przykładowego lwa wiążę się z bezpieczeństwem, mówiąc inaczej - mocą odporności, czyli również siłą, by temu sprostać. Lew z natury takimi cechami jest utożsamiany.
    Takie zależności i własności krwi wedle danego gatunku nie są przypadkowe, dlatego - jeżeli chcesz używać krwi samodzielnie, to poszukuj symboliki zwierza, nie znaczenia samej krwi, która raczej jedynie na podłożu czysto filozoficznym stanowi obszerniejszą problematykę.

    Krew i jej źródło to bardzo ważne rodzeństwo. Jedno bez drugiego znaczy niewiele i jednocześnie znaczyć może wszystko, nie poznając genezy.
    Jak świeczka bez ognia.


    Stanowiłoby to strzał w stopę, grożący szerzeniem się nieświadomej dezinformacji i błędnymi przekładami, ponieważ z pewnością wielu niezdających sobie z "szyfru" sprawy osób - rozpowszechniałoby pierwotne informacje na sucho, bez analizy. Prowadziłoby to do późniejszych konfliktów o prawdziwe znaczenia.
     
    Finneus lubi to.
  4. Morrigu

    Practicus
    Expand Collapse

    Dołączył:
    Luty 1, 2015
    Posty:
    190
    Polubienia:
    41
    Płeć:
    Kobieta
    #64 Morrigu, Październik 21, 2017
    Ostatnio edytowane przez moderatora: Październik 21, 2017
    Kiedyś u rzeźnika sprzedawano krew na czerninę/taki rodzaj zupy/, była to krew kaczki, kury lub królika /rzadziej prosięcia/, nie wiem jak jest teraz ze sprzedażą ale taką krew możesz wykorzystać.
    W czarostwie tradycyjnym, ale też w systemach czarostwa z rejonów Ameryki Płd. głównie wykorzystuje się krew kur, kogutów lub kozy.
    Przysłowiowa czarna kura to podstawa, jeszcze lepszy byłby czarny kogut, a i koza/kozioł też mają związek z Diabłem.
    Wszystko zależy od tego w jakim systemie robisz rytuał i komu go adresujesz, albo z jakim bytem, czy bogiem go wiążesz. Bogowie mieli swoje ulubione zwierzęta i wtedy ofiara z nich lub z ich krwi była im miła.
    Demonom też przypisywano określone zwierzęta uznając to za formę nobilitacji jak też i podkreślenie jakiejś szczególnej cechy tego bytu czy demona, więc dla wezwania bytu który stoi wysoko w hierarchii trzeba się było bardziej postarać, stąd też i wymaganie np. krwi lwa.
    Jak zdecydujesz się na rytuał związany z którymś z nurtów czarostwa/nie mówimy tutaj o wicca/ to pamiętaj też żeby dołączyć ofiarę z alkoholu i tytoniu, często taka ofiara działa silniej niż ta z krwią zwierzęcia.
     
  5. SerafinSadok

    Zelator
    Expand Collapse

    Dołączył:
    Lipiec 22, 2017
    Posty:
    33
    Polubienia:
    3
    Płeć:
    Mężczyzna
    Miasto:
    Katowice
    #65 SerafinSadok, Październik 21, 2017
    Ostatnio edytowane przez moderatora: Październik 21, 2017
    Jeśli chodzi o kwestię alkoholu jako "ofiary" to mogę stwierdzić, iż bardzo lubują się w tego typu trunkach. W szczególności Upadli Goecji lubią mocne trunki jak browary wódka lub porządna whisky, choć i winem nie pogardzą.

    Co zaś się tyczy samej krwi to składanie ofiar z krwi zwierzęcia, które lubią lub jest im przypisane jakoś do mnie nie przemawia, nawet jeśli są to demony. Lubicie załóżmy koty i powiedzcie chcielibyście żeby składano wam w ofierze zwierzę, które lubicie, w tym przykładzie kota? Bo ja na przykład nie spojrzałbym na to przychylnie i z zamiłowaniem.
     
  6. Gnostyk

    Zelator
    Expand Collapse

    Dołączył:
    Grudzień 11, 2016
    Posty:
    69
    Polubienia:
    89
    Przyrównałbym to do tego, kiedy koneser czekolady, w swojej oczywistości zjada ją, mając świadomość tego, iż każdy kęs ukraca tabliczkę, prowadząc do jej braku.
    Podmiot sam pozbywa się tego, co lubi, w ramach przyjemności.
    W odniesieniu do rytuałów, działa to mniej więcej wedle tego schematu, jednak dochodzi tutaj kwestia dodatkowa, mianowicie - zwierzę ginie na płaszczyźnie fizycznej, oddając swoją ofiarę do sfery magicznej, astralnej, pochodnej, ogólnie wyższej, cokolwiek to znaczy.
    W różnych nurtach, określa się to w różny sposób; energia, duch, siła.
    W naturze nic nie ginie, powiadają, w magii bywa podobnie.
     
    Finneus i Rasphul lubią to.

Poleć forum