O nauczycielach i mistrzach

„Chcę zacząć praktykować magię. Może jest ktoś, kto mógłby mnie poprowadzić, kto zostałby moim mentorem?“ Niejednokrotnie widywałam takie i podobne zapytania na forach. Postanowiłam odpowiedzieć zbiorowo na wszystkie, w formie artykułu. Poniżej moje przemyślenia dotyczące nauczycieli magii, przede wszystkim wszelkiej maści mentorów online.

We wszelkich dyscyplinach odczuwalna jest różnica między samodzielną nauką a posiadaniem nauczyciela lub trenera. W drugim przypadku niemal zawsze rozwój przebiega znacznie szybciej.  Nie musimy błądzić i uczyć się na porażkach, mamy od razu podane co i w jaki sposób robić, by osiągać efekty. Tym samym jednak nie uczymy się samodzielności ani tego, co dla nas jest dobre. Popełnianie błędów uczy nas, jak ich unikać. Jeżeli ktoś ochrania nas przed tymi błędami, to z jednej strony możemy uniknąć dużej krzywdy, a z drugiej nie uczymy się upadać i radzić sobie z przeciwnościami. W przypadku magii jest też ograniczone pole do poznania siebie i tego, co nam odpowiada. Mistrz prowadzi nas konkretnym systemem, dobrze jest więc już być na niego zdecydowanym, bo spróbowania innych nie będziemy mieli okazji. Pomaga się również zdyscyplinować, jednak nie powinniśmy dopuścić do sytuacji, że bez mentora nad głową tracimy sumienność w praktyce. Jeden nauczyciel może mieć wielu uczniów, jednak posiadanie wielu nauczycieli bywa kłopotliwe. To jak kilku lekarzy, którzy nie wiedzą o sobie nawzajem, a wszyscy leczą cię na swój sposób… Niektóre praktyki są ze sobą sprzeczne. Czasem niemożliwym jest iść kilkoma systemami równolegle.

Brzmi całkiem fajnie, prawda? Taki wstęp potrafi zachęcić do szukania mentora, w końcu wygląda na to, że ma to wiele plusów… Poniższym tekstem jednak rozbiję ten cudowny obrazek.

Magia nie jest nauką ścisłą. Rozwój duchowy nie jest nauką ścisłą. Możesz sprawdzić kompetencje lekarza, przetestować naukowca, przeskanować trenera, możesz poprosić ich o przedstawienie dokumentów potwierdzających ich wykształcenie, umiejętności, odbyte kursy, praktyki, ukończone szkoły. Możesz zmierzyć ich wiedzę. Możesz dać im zadanie do wykonania, w którym prawidłowe będzie tylko jedno rozwiązanie. W przypadku magii – nie zrobisz tego. Nie ma oficjalnego Hogwartu – są za to drogie, internetowe kursy, który każdy przy kasie może sobie kupić. Są dyplomy wróżek, które mówią tylko tyle, że jeden oszołom uczył drugiego oszołoma. Są certyfikaty z fotografowania aur, gdzie w praktyce można samemu sobie założyć stowarzyszenie a potem samemu sobie wydać taki certyfikat. Magia jest nienaukowa i niemożliwa do przebadania. Co oznacza, że na ocenę kompetencji pozwala ci tylko sytuacja, kiedy sam jesteś doświadczony i kompetentny. Kiedy praktykujesz magię długo i na podstawie swojego doświadczenia potrafisz odróżnić szarlatana od maga. Jeżeli jesteś nowicjuszem, to ludzie chcący twoich pieniędzy powiedzą ci dokładnie wszystko to, co sam chciałbyś usłyszeć. A najgorsze jest to, że referencje innych ludzi mogą być nic niewarte. Ludzie lubią karmić się ezo popłuczynami, najadają się dobrym słowem i większości nietrudno jest zrobić pranie mózgu. Słyszą to, co pragną usłyszeć, więc są zachwyceni. Adept magii powinien mieć nieco większe ambicje.

Jeżeli piszesz na forach w poszukiwaniu nauczyciela i nadziei, że w ten sposób szybko dowiesz się i nauczysz wszystkiego, co w magii potrzeba… to zachęcam do porzucenia tego pomysłu. Poczytaj artykuły (na naszej stronie jest ich już dość sporo), zapoznaj się, jakie w ogóle istnieją systemy i czym się charakteryzują. Rozmawiaj z różnymi ludźmi. Na naszym forum znajdziesz także temat zawierający listę książek polecanych na początek. Naprawdę jest co robić. I ogrom tego wszystkiego może nieco przytłaczać, jednak z czasem idzie oczytać się z tematem, a user-mentor tego nie przyspiesza. Nie wiesz kim jest osoba w Internecie. Może ci wysłać jakiekolwiek zdjęcie i powiedzieć o sobie cokolwiek tylko zechcesz. Nie zagniesz go wieloma pytaniami, jeżeli sam nie znasz się na temacie, bo user-mentor może sobie w każdej chwili wygooglać odpowiedzi, a Ty nawet nie będziesz wiedzieć, że googla. Jeżeli chce od Ciebie pieniądze – trzymaj się od niego jak najdalej. Profesorowie, to wykładają na uczelniach, a nie przesiadują na forach internetowych w poszukiwaniu owieczek chętnych do prywatnych lekcji. Internet jest też pełen ezo for-sekt, gdzie panuje kult danych jednostek, które są uważane za doświadczonych magów… Zazwyczaj kopiują bzdurne artykuły z Onetu na każdy temat, a z praktyką mają tyle wspólnego, co wróżka redagująca horoskop w Przyjaciółce.

Inaczej ma się sprawa w przypadku czarostwa, systemów, gdzie niezbędny jest bezpośredni przekaz. Nie będę się na ten temat zbytnio rozpisywać ani oceniać, przede wszystkim dlatego, że się na tym nie znam. Możliwość uczenia się np. od Szeptuch wydaje się niesamowitą sprawą. I jeśli ktoś ma taką możliwość i taka ścieżka mu odpowiada – to zachęcam. Bo nigdy z Internetu czy książek nie nauczy się tyle, co z realnego kontaktu z osobą praktykującą. Ważny jest tu przekaz i inicjacja. Wszelkie inicjacje przez internet czy samoinicjacje to wielki bullshit. Nie możesz się sam mianować na księdza, kapłana, tak samo nie możesz sam sobie przypisać wielu magicznych tytułów, jeśli nie zostałeś inicjowany.

Zawsze możesz czerpać wiedzę od wielu różnych osób. Temu też służą fora – dialogowi, wymianie doświadczeń. Również na naszej stronie i forum znajdziesz wiele tekstów, opracowań a nawet gotowych rytuałów i praktyk, jakich sam możesz spróbować. Piękne jest to, że uczyć możemy się zawsze i od każdego. Nawet od tych, którzy pozornie wiedzą lub potrafią mniej od nas. Uczymy się cierpliwości, empatii, innego spojrzenia na pewne sprawy, innowacyjności, jaką potrafią wnieść pozbawieni doświadczenia. Każdy człowiek możebyć niezwykłą inspiracją. Czasem ktoś głupszy okazuje się mądrzejszym.

Wymiana doświadczenia, dialog, to zawsze może nas wzbogacić. Jednak usilne szukanie mentora, relacja uczeń – mistrz, gdzie w Polskim Internecie nierzadko jedno ma 13 lat, a drugie 16… Nie polecam.

Freaky Jester

2 thoughts on “O nauczycielach i mistrzach

  1. Rasphul says:

    Od siebie chciałbym dodać, ze o ile faktycznie zjawisko samoinicjacji, lub przekazu inicjacyjnego w takich ezo systemach jak reiki jest bullshitem, o tyle istnieją systemy magiczne, które zaprojektowane są w sposób dopuszczający samoinicjacje. Nie jest to wtedy nadawanie sobie tytułów „bo tak mi się widzi”, ale wykorzystywanie odpowiedniej symboliki przynależnej systemowi i grupie do „podpięcia” się pod inicjacyjne wpływy. Tak to nazwijmy dla wygody. Takie zjawisko mamy widoczne np. w kursach szkoleniowych Dragon Rouge, których rytuały zawierają symbole i słowa mocy „aktywujące” moce charakterystyczne dla natury ich ścieżki. Znaleźć tez możemy coś takiego jak przerobiony system Golden Dawn dopuszczający samoinicjacje. Sam Kraig także je stosuje jako zaprzysiężenie adepta. Inicjacja to proces ewolucji pojmowania adepta i przekroczenie pewnego etapu w jego praktyce magicznej, dlatego tez nie zawsze do inicjowania potrzeba dodatkowej osoby – to by skazywało samotnych magów na brak rozwoju osobistego, a wiemy, ze samotni magowie nieinicjowani w żadnych ścieżkach także się rozwijają, także mogą osiągnąć stopię Adeptus Minor (nie należąc do żadnego zakonu) a także inne wyższe stopnie, bez osób tak naprawdę te stopnie im nadających.

Comments are closed.